piątek, 13 lipca 2018

Korzenie i skrzydła


KORZENIE I SKRZYDŁA

Nasz świat przypomina ogromny kocioł pełen zupy. Gotujemy się od tysięcy lat w jej mętnych wodach, przesiąknięci wątpliwym aromatem do szpiku kości. Na początku życia soczyści, świetliści, pełni świeżości, z biegiem czasu coraz bardziej nijacy, wyblakli, rozgotowani na miękko i ograbieni z odżywczych wartości. Myślimy, że istnieje jedynie ta zupa i pozbawieni punktu odniesienia uznajemy jej wody za czyste a siebie za dobrych.  Nie widzimy siebie w prawdzie, nie zdajemy sobie sprawy z własnej opłakanej kondycji i upadłej kondycji tego świata.

Dożyliśmy czasów, w których zupa stała się tak mętna i gęsta, że gorzej być nie może.  Życie po raz kolejny zatoczyło wielkie koło. Minęło 26 000 lat i dotarliśmy do przełomowego punktu w czasie, kiedy u progu nowej Ery do kotła dolewane są ogromne ilości świeżej, czystej wody ze Źródła. Wylewa ją na nas Wodnik za pośrednictwem swych świetlistych wysłanników. Coraz więcej ludzi czuje powiew świeżości. Napływająca woda pobudza intuicję, oczyszcza serca i umysły, budzi ze snu uśpione, zabrudzone zmysły. Atmosfera przestaje być taka gęsta. W kotle pojawił się nowy prąd, który część z nas poczuła i z którym bardzo chce popłynąć, by połączyć się z oceanem intuicyjnie przeczuwanych, czystych i niezmąconych wód.

Woda, która się wlewa wywołuje chaos, zamieszanie, energetyczne zawirowania. Nowe wody zlewają się ze starymi i tworzą dziwną mieszankę, w której pływamy.  Niektórzy spośród nas tak są przesiąknięci starym i rozgotowani, że nie są w stanie dostrzec i zareagować na nowy smak, nową jakość. Inni widzą ją i bojąc się jej, starają się ją zwalczać, albo z lęku przed utratą korzyści czerpanych ze starego porządku, albo z lęku przed zmianą wszystkiego, co znane i lubiane.

Zewnętrzny chaos i natłok nowego powoduje, że w głowach mamy zamęt. Z sytuacji korzystają różnego rodzaju kosmiczni i ziemscy hochsztaplerzy, którzy w przebraniu zbawicieli chcą nas zapędzić na dno  kotła i nadal czerpać korzyści z naszej naiwności.  Jedni chcą energii i oddania, inni pieniędzy i bycia na ludzkim świeczniku. Tysiące "mesjaszy" i fałszywych proroków oferuje wielką przemianę, miłość, wolność i zbawienie. I ponieważ jesteśmy na początku drogi, niedoświadczeni, pozbawieni odpowiedniej wiedzy i naiwni, łatwo jest nas nabrać i omamić.

Współczesny, świeżo przebudzony człowiek Zachodu jest jak pisklę, które wypadło z gniazda. Do pewnego momentu pełny był ufności w wyznawaną religię, wartości społeczne i system. Któregoś dnia jednak przejrzał na oczy. Zobaczył, że żyje w świecie, w którym „prawo niszczy sprawiedliwość, służba medyczna niszczy zdrowie, system edukacji niszczy prawdziwą wiedzę i mądrość, religia niszczy prawdziwą duchowość”. Postanowił więc odciąć się od tego wszystkiego, odwrócić, iść własną drogą, poszukiwać innej ścieżki, wolnej od kłamstw i manipulacji.

I niestety odcinając się od korzeni, niejeden nieświadomie wylewa dziecko z kąpielą. Oszukany przez kościoły i religie, które nazywają siebie „chrześcijańskimi”, człowiek Zachodu odwrócił się od chrześcijaństwa, skreślił je na zawsze, zanim tak naprawdę je poznał. Z chrześcijaństwa w wydaniu masowym i popkulturalnym uczyniono niestrawne, świętoszkowate ruchy oazowe, dogmaty, nieżyciowe przykazania, sekciarskie pseudnoodnowy w Duchu Świętym, grupowe, hipnotyzerskie, histeryczne seanse uzdrawiające, biznesy a to wszystko nasączone obłudą, podszyte zgnilizną moralną,  fałszem, kłamstwem, najczarniejszą zbrodnią, polegające na chytrym „strzyżeniu owiec”.

W taki sposób kościół zdradził święte, mistyczne, żywe chrześcijaństwo, sprawił, że zostało ono skompromitowane w oczach wielu, opluł je, postawił w fałszywym świetle, przebrał w żałosne szaty i okradł człowieka Zachodu z jego dziedzictwa; z tego, co przez świetliste siły zostało dla niego bardzo dawno temu przygotowane, by doświadczył on prawdziwej komunii z Najwyższym w sobie. Kościół ukradł najświętsze symbole wewnętrznego, mistycznego chrześcijaństwa i czyni z nich na każdej mszy teatr, pozbawione sensu i treści przedstawienie.

 Symbol jest czymś więcej niż tylko zewnętrznym emblematem. Za symbolem stoją potężne siły, dlatego symbol jest mostem, który łączy nas albo z wolnością, albo z więzieniem. Od zawsze istniały na tej Ziemi siły, które starały się zapobiec wyzwoleniu człowieka z piekielnego kotła tego świata i zniszczyć pracę ratowników ludzkości. Dlatego ci, którzy wiedzieli, ci którzy się połączyli z wyższym światem, lub byli jego wysłannikami, od zawsze byli prześladowani, ośmieszani i zabijani. Ich nauki były przeinaczane, zmieniane, manipulowane. A ich święte symbole przejmowano i podłączano je pod zniewalające siły.

Pozbawiony korzeni religijnych (używając tego ostatniego słowa, mamy tu na myśli jego znaczenie mówiące o podłączeniu do wyższej rzeczywistości) człowiek Zachodu błądzi i jak koziołek Matołek „na dalekim szuka świecie tego, co jest bardzo blisko”, „cudze chwali a nie zna swojego”.  Jak wielu ludzi Zachodu bowiem, zdaje sobie sprawę z prawdziwego wewnętrznego znaczenia misteriów połączenia ze Świętym Chlebem, czyli komunii, przemiany wody w wino, zesłania Ducha Świętego, bożego narodzenia, drogi krzyżowej, śmierci na krzyżu, zmartwychwstania? Czy zdajemy sobie sprawę z faktu, że za tymi  pozornie tak dobrze znanymi chrześcijańskimi filarami, które w kościele są pustą formą bez treści, istnieje żywa, ukryta przed wzrokiem manipulantów, wyzwalająca prawda, potężna transformująca siła?! 

Człowieku, który poszukujesz oświecenia w religiach Wschodu, czytający przekazy od tych, którzy nazywają siebie wniebowstąpionymi mistrzami, jeżdżący od warsztatów do warsztatów, usiłujący być w teraźniejszości, kochać bezwarunkowo i gubiący się w tym wszystkim, czy wiesz, jak święte, mistyczne i wyzwalające jest  Chrześcijaństwo? Lecz nie to, które spotykasz w kościołach! Tam nie znajdziesz nic oprócz żałosnej maskarady!  Istnieje wewnętrzne chrześcijaństwo, które nie jest jedną z tych ścieżek- świeżo wyrosłych, współczesnych, wymyślonych przez czyjś pomieszany umysł - a jest ono istniejącą od wieków potężną wyzwalającą, alchemiczną siłą. Już Steiner pisał, że dla człowieka Zachodu, jego mentalności i stylu życia nie są odpowiednie wschodnie ścieżki, a chrześcijaństwo. Lecz to nie znaczy, że wschodnia ścieżka jest zła. Ona jest przeznaczona dla człowieka Wschodu. Istnieje jeden wewnętrzny, mistyczny poziom, do którego wszystkie pierwotnie przetarte, dziewicze religijne drogi prowadzą jak do Rzymu.  Z biegiem lat jednak pierwotne czyste drogi pokryto asfaltem, poszerzono, zmylono, uczyniono z nich autostrady, dołączono do nich odnogi i utworzył się wielki labirynt, który więzi miliony zagubionych, omamionych wyznawców. Jednak te pierwotne, czyste i dziewicze ścieżki nie zginęły. One istnieją w postaci niewidzialnego krwiobiegu, który żyje własnym życiem, ukryty przed wzrokiem powierzchownej ludzkości. Tych ścieżek nie można zniszczyć. Można co najwyżej ukryć o nich pamięć, zafałszować informacje o nich. Jednak, gdy uczeń jest gotów, wewnętrzny mistrz się pojawi i trafi na trop wyzwalającej ścieżki. Taką jest wewnętrzne, misteryjne, prawdziwe chrześcijaństwo.

Celem wewnętrznego chrześcijaństwa, do którego powołany jest każdy z nas, jest oświecenie, transformacja, wyzwolenie umysłu, dotarcie do prawdziwej jaźni, do stanu bezwarunkowej miłości, do wolności od koła samsary, tak samo jak w religiach Wschodu! Czy wiesz o tym? Czy jesteś w stanie to poczuć? Czy jesteś otwarty na to, by ujrzeć w chrześcijańskich symbolach znaki prawdziwej, tajemnej transformacji, która dostępna jest również dla Ciebie?

Wewnętrzne chrześcijaństwo to ścieżka, na której krzyżujemy własne ego, na której wyzwalamy się z mayi, z iluzji, z więzienia Matriksa, z więzienia umysłu, z więzienia własnego brudu, własnej niedoskonałości. Jest to ścieżka serca, bazujemy na wewnętrznym prowadzeniu i poprzez to, że posiadamy połączenie i dostęp do pierwotnych, wyzwalających sił, do Świętego Kielicha Graala, do  Żywej Wody, do Chleba Życia, mętna woda zupy zostaje w nas przemieniona w wino, fałszywa jaźń stopniowo zostaje zastąpiona naszą prawdziwą, boską naturą, wyzwalamy się z koła narodzin i śmierci, doświadczamy jedności i bezwarunkowej miłości. Jest to pradawna ścieżka, znana od zawsze wtajemniczonym.

Prawdziwe wewnętrzne chrześcijaństwo to korzenie i skrzydła. Na nich wzlecisz do wyższej rzeczywistości. Najpierw jednak potrzebujesz wykonać swoją pracę u korzeni; zniszczyć zamek swej starej fałszywej natury, pokonać ego, spłonąć w ogniu Ducha. Musisz być jak Herkules wykonujący 12 swoich prac, jak Neftyda towarzysząca Izydzie w odnalezieniu Ozyrysa, jak święty Jerzy pokonujący smoka, jak Harry Potter zwalczający Voldemorta, jak Jasiu poszukujący żywej wody lub kwiatu paproci, jak Neo wyzwalający się z Matriksa, itd. Gdy wykonasz swoją pracę, wzniesiesz się jak Feniks z popiołów w zwycięstwie odniesionym nad samym sobą, nad iluzją, nad duchem materialnego świata. Będziesz wolny, urzeczywistniony, zdolny do bezwarunkowej miłości, czysty i gotowy do niesienia prawdziwej pomocy innym. Czy wybierzesz czyste wody Źródła zamiast mętnej zupy?Czy wykorzystasz swoją szansę?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Korzenie i skrzydła

KORZENIE I SKRZYDŁA Nasz świat przypomina ogromny kocioł pełen zupy. Gotujemy się od tysięcy lat w jej mętnych wodach, przesiąknięci wą...