piątek, 25 maja 2018

Energie Maja







ENERGIE MAJA
Maj jest piątym z kolei miesiącem i znajduje się pod wpływem bardzo głębokiej symboliki tej liczby. Piątka jest symbolem człowieka i pięciu jego przejawionych zmysłów.
Gdy popatrzymy na wizerunek, narysowanego przez Leonardo da Vinci, człowieka witruwiańskiego, ujrzymy wyraźnie, że zbudowany jest on z głowy i czterech kończyn. Oczywiście, nie będzie to żadna eureka, a tylko pewien sposób spojrzenia na ludzkie cialo, wynikający z wpisania jego "wierzchołków" w okrąg i kwadrat. Cztery kończyny, jako symbol materii i reprezentująca intelekt głowa, ukazują nam esencję znaczenia tej liczby, jako wyższej duchowej zasady zarządzającej planem fizycznym. Pewna znajomość Gnozy jednakże uzmysłowi nam, że opisany przed chwilą stan jest wyidealizowany. W praktyce bowiem, możemy zauważyć, że to materia i jej siły (cztery kończyny dominujące ilością nad jedną głową) podporządkowuje sobie, więzi i nie dopuszcza do głosu wyższej zasady zaklętej w człowieku.
Glif piątki (5) ukazuje nam człowieka, który gromadzi wiedzę horyzontalną, dualną, dotyczącą świata materii (-), przyciąga ją ku sobie ( | ) i gromadzi w otwartym zbiorniku [ ) ] . Obraz ten ukaże nam charakter tej wibracji, która tchnie w podporządkowaną jej substancję wielką ciekawość życia, potrzebę doświadczania, poznawania, ruchliwość, parcie do nowego. Nie bez powodu mamy pięć zmysłów, którymi chłoniemy ten świat. Gdy zmysłowość nasza nie zostanie okiełznana przez wyższą zasadę, pozostajemy ciągle głodni wrażeń, wiecznie nienasyceni jak opisywane przez buddystów „głodne duchy”. Dlatego nie ma się co dziwić, że maj z budzącą się do życia wiosną, pobudza również naszą cielesność i uśpione przez zimę, zahibernowane pożądania.
Inne działanie, w wyniku którego uzyskujemy wibrację 5 to 2+3. Możemy na nie spojrzeć dwojako:
Po pierwsze, możemy ujrzeć 5 jako połączenie świata dualnego (2) ze światem boskim (3).
Po drugie możemy zobaczyć trójkę jako wyraz trzech świątyń człowieka (głowy, serca i miednicy) z zasadą dualną tego świata lub z wyższą boską zasadą Ojca- Matki.
Te dwa sposoby postrzegania piątki ukażą nam jej znaczenie jako pośrednika pomiędzy tym, co wyższe i tym, co niższe. Piątka bowiem, jako posiadająca „otwarty zbiornik” wibracja „nie zamyka się w sobie, nie wystarcza sama sobie”, a funkcjonuje jako naczynie i jako łącznik, ogniwo spajające dwa światy, dwie rzeczywistości: wyższą i niższą. W zależności od tego, która zasada, która rzeczywistość dominuje, taki będzie charakter piątki, czyli człowieka.
Gdy spojrzymy na ciąg liczb od 1 do 10, ujrzymy piątkę w samym centrum. Wychodzimy od jedności, od jednego Boga w świat materii, różnorodności, cierpienia (4) i dzięki piątce możemy ponownie powrócić do jedności (10) bogatsi o pełnię ziemskich doświadczeń.
Charakter piątki, jako pośrednika, ucieleśniony został w postaci greckiego boga Merkurego, będącego archetypowym Posłańcem pomiędzy światem bogów i ludzi. Jest to jego wyższy aspekt. Natomiast w „niższym wydaniu” jest Merkury bogiem kupców i złodziei. Jeżeli podporządkowany jest wyższym, pozaziemskim siłom, jego zasada wnosi do życia konieczność połączenia objawionych promieniowań Ducha z duszą i wyrażenia ich poprzez ciało. Gdy jednak jego energia jest zawłaszczona przez ziemskie siły, patronuje on przysłowiowym kupcom i złodziejom, czyli bystrość, którą niesie z sobą, inteligencja, ruchliwość, służą zaspokajaniu ziemskich, ciągle nowych, pożądań.
Pitagorejczycy uważali piątkę za symbol zaślubin, godów. I znowu możemy tu spojrzeć na związek małżeński oczami „ziemskiej duszy” i ujrzeć w nim związek mężczyzny i kobiety. I możemy także ujrzeć zaślubiny jako alchemiczne gody duszy i Ducha. Wtajemniczeni pitagorejczycy doskonale zdawali sobie sprawę z tego drugiego znaczenia.
Spójrzmy teraz na wizerunek podległego Merkuremu znaku bliźniąt. Ten bogaty symbol ukaże nam znowu złożone znaczenie i charakter energii boskiego posłańca. Jeżeli merkurialna siła zawłaszczona jest przez zodiakalne eony, objawia się jako dualna natura człowieka, jako jego dwa oblicza, które kreują w życiu chaos, bałagan, nieprzewidywalność, impulsywność, fałsz, pozory, drugie dno, zmienność, niestałość, brak odpowiedzialności, nadmierną lekkość, syndrom Piotrusia Pana, powierzchowność, frywolność, uleganie pokusom, sprzeczne pragnienia, itd. Natomiast wyższe znaczenie tego glifu przypomni nam o pierwotnym człowieku, który był androgyniczny, w którym męską i żeńska zasada znajdowały się w idealnej równowadze, dzięki proporcji Logosu, Slonecznego Ducha, który go animował. W symbolu tym zakodowana jest informacja o energii Merkurego, która uaktywnia się na piątym (!) etapie alchemicznego procesu przemiany i prowadzi nas do zsynchronizowania tych dwóch pierwiastków w mikrokosmosie i tym samym zwieńczenia procesu tkania złotej szaty godowej duszy.
Z tego (i nie tylko tego) powodu, jest piątka symbolem duszy.
Gdy spojrzymy na literę 5, ujrzymy, że jest ona niejako odwróceniem cyfry 2. I zauważmy, że zakodowana jest tu informacja o dwóch duszach, które posiada człowiek! W naszym obecnym stanie bowiem, nie żyjemy już z pierwotnej boskiej duszy, a z tzw. duszy zwierzęcej, odżywiającej się nieboskimi eterami. Nie rozpala nas już Boski Ogień Duchowego Słońca, a lucyferyczny ogień wężowy, płynący w rdzeniu kręgowym.
Istnieje pięć nośników zwierzęcej duszy: wspomniany już system ognia wężowego, krew, system nerwowy, system hormonalny, świadomość głowy. Cały ten złożony kompleks odżywia się czterema eterami nieboskiego pochodzenia i nie jest w stanie przyswajać wyższych, boskich eterów.
Te ostatnie są wydalane przez wątrobę. Natomiast za przyswajanie eterycznego pokarmu odpowiedzialna jest istota pożądań znajdująca się, w przynależącej do drugiej czakry, śledzionie. Dlatego mówi się o drugim czakramie jako o siedzibie duszy. Określenie to jednak dotyczy naszej zwierzęcej duszy, a nie boskiej, której „dom” jest w naszym sercu. Istota pożądań ma związek z ciałem astralnym człowieka. To ona głównie podsyca nas do produkcji określonych myśli i uczuć, którymi się żywi. Ona też, podczas snu ciała, wyrusza „na łowy” i w świecie astralnym karmi się eterami, których łaknie, do których jest przyzwyczajona. Ona także może zaatakować energetycznie drugiego człowieka, żeby sprowokować go do wyemitowania energii, którą się pożywi. Na tym m.in.. polega wampiryzm energetyczny. Jakość eterów i wibracji, które przyswajamy, decyduje o tym, jakimi jesteśmy ludźmi. Nie samym chlebem żyje człowiek. Nasze pożywienie to przecież przetworzone atomy. Oprócz fizycznej strawy, chłoniemy cały czas etery myślowe (odzwierciedlające) i uczuciowe (świetlne, astralne). Gdy to zrozumiemy, powiedzenie „jesteś tym, co jesz”, stanie się dla nas jeszcze bardziej jasne i trafne. I zrozumiemy, dlaczego często tak bardzo łakniemy sensacji, skandali, plotek, dramatów. To nasza niższa natura domaga się określonych wibracji, które chłonie jak gąbka. Ziemskie siły, ziemskie etery bazują na lęku i cierpieniu. Dlatego jesteśmy również podsycani do produkowania myśli pełnych poczucia winy, strachu, bólu, litości, itd. I dopóki nie przemienimy mocą gnostycznego procesu całego naszego systemu, dopóty nie będziemy w stanie żyć z czystej boskiej miłości, żywić się nią i się nią stać.
Mając na uwadze powyższe, podkreślmy jeszcze raz wniosek, który nasuwa się z tych rozważań: energie człowieka uzależnione są od źródła jego pokarmu. Współczesny człowiek „je chleb z ziemskiego pieca”. Jego system nie jest w stanie pobierać, asymilować i wypromieniowywać energii Ducha. Dlatego żyjemy z niskich, ziemskich eterów. I nawet człowiek kulturalny, wykształcony, taktowny, szlachetny, wysublimowany, i tzw. uduchowiony, dopóki nie przejdzie procesu transmutacji osobowości i transfiguracji, nie jest w stanie chłonąć niczego poza czterema wyżej nieco wibrującymi ziemskimi eterami (chemicznym, życiowym, świetlnym i odzwierciedlającym). A i tak codziennie niemal chłonie i produkuje również niższe etery, związane z agresją, lękiem, obawą, troską, zamartwianiem się, dumą, niechęcią, chciwością, złością, etc.
Maj zatem zwróci naszą uwagę na kwestie odżywiania i/ lub zmysłowości, seksualności, dwoma pierwiastkami w nas: męskim i żeńskim a także płodności i twórczości. I ujrzymy tu powiązanie z wenusjańsko- księżycowym, zmysłowym znakiem byka (drugi znak w kolejności), jak również z piątym znakiem zodiaku, jakim jest słoneczny lew, związany z twórczością, zarówno artystyczną, jak i materialną/ cielesną (rozmnażanie się). Gdy powiążemy dwójkę i piątkę z mapą naszych czakr, ujrzymy wir gardła i wir drugiej czakry, związanej ze śledzioną i narządami płciowymi. Oba te obszary w naszym ciele odpowiedzialne są za rodzenie (gardło rodzi słowo, narządy płciowe rodzą ciała dzieci). Niestety nasze gardła nie potrafią już rodzić Boskiego, Świętego Słowa, stwórczego Fiat.
I dlatego, żeby przywrócić nas do naszego pierwotnego stanu boskiej doskonałości, Boskie, niematerialne Słowo (Chrystus, Logos) "stało się ciałem i zamieszkało między nami", łącząc swoją energię z sercem Ziemi i kotwicząc tu informację o wyzwalającym procesie. Chrystus przywdział ciało ziemskiego człowieka, Jezusa, który narodził się kiedy? 25 (!) grudnia.
PRAWO OPIEKI
Te wszystkie informacje zakodowane zostały w Prawie Energii, którego wibracje napływają w maju. A jest nim, związane z drugą czakrą, Prawo Opieki. Omówmy je teraz.
Gdybyśmy mieli podać skrótową definicję Prawa Opieki, powiedzielibyśmy, że opieka na planie fizyczno- energetycznym polega na odpowiednim odżywianiu i po drugie- na pozwalaniu sobie i innym na błędy. Odżywianie, jak już wspomnieliśmy, odnosi się nie tylko do „chleba z salcesonem” , lecz również do dostarczania podopiecznemu energii miłości i uwagi, zapewniania odpowiednich warunków do życia, etc. To wszystko możemy zawrzeć w słowie „odżywianie”.
Wiadomo, że w naszej dualnej przestrzeni, skazani jesteśmy ciągle na dobro i zło, na upadki i wzloty, na światło i cień, na porażki i sukcesy, na błędy i właściwe kroki. Piątka polega na zbieraniu doświadczeń z dualnego świata, a to wiąże się z błądzeniem. Mówi się, że tylko ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi. Energia piątki pobudza nas do działania i aktywności. Im więcej bowiem zbierzemy doświadczeń w tej dualnej przestrzeni, tym bardziej świadomi stajemy się faktu, że tutaj w tym świecie, za pomocą naszej zwierzęcej duszy, nigdy nie osiągniemy spełnienia, nigdy nie osiągniemy doskonałości. I dlatego zbieranie doświadczeń, wyciąganie z nich wniosków i zmiana swojego zachowania oraz ukierunkowania, jest tak bardzo ważna. Piątka niesie z sobą energię, zmiany, które mają nas prowadzić do WOLNOŚCI. Kto urodził się pod wpływem wibracji 5 (Droga Życia, Dzień Urodzenia) ten wie, jak ważna jest dla niego wolność, poczucie nieskrępowania i swoboda wolnego wyboru i doświadczania. Wiążą się z tym błędy i dlatego tak istotne jest zaakceptowanie swojej niedoskonałej natury, czyli objęcie miłością swojego cienia. Nie po to, żeby się w nim zatracić, a po to, żeby poprzez rozświetlenie go, zmieniać się na lepsze.
Człowiek, który zebrał pełnię doświadczeń na tej Ziemi, zaczyna zauważać, że doszedł do granicy i już więcej nie jest w stanie z tego świata wycisnąć. Zaczyna się nudzić, popada w depresję i poczucie, że życie jest bez sensu. Wszystkie tak nęcące kiedyś podniety zmysłowe i intelektualne, przestają nas fascynować. I w tym przesycie, w tym poczuciu beznadziejności tkwi wielki potencjał. Człowiek bowiem ma w tym momencie szansę na przebudzenie się. Zdaje sobie sprawę z więzów łączących go z tym światem, powodujących niedoskonałość, zależność od instynktów, programów, kodów, genów. Zalążek duchowej duszy, obecny w sercu, zaczyna dochodzić do głosu i wołać o wyzwolenie. Pod jego wpływem, człowiek zaczyna poszukiwać wyjścia z Matriksa.
Powróćmy jednak do naszego Prawa Opieki. Każde Prawo łatwiej jest zrozumieć w kontraście do związanego z nim antyprawa. Antyprawem zasady Opieki jest kontrola, nadopiekuńczość, obojętność i władza. Kwintesencję zasady opieki zawarł Khalil Gibran w swym tak sławnym fragmencie „Proroka” dotyczącym dzieci:
„Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi. Są synami i córkami Życia, które pragnie istnieć. Przychodzą przez was, ale nie od was i chociaż są z wami, nie są waszą własnością. Możecie dać im miłość, lecz nie myśli. One mają swe własne myśli. Możecie gościć ich ciała, ale nie dusze. Ich dusze zamieszkują w domu przyszłości, do którego nie macie wstępu nawet w swoich snach. Możecie starać się być jak one, lecz nie próbujcie czynić ich podobnymi do was, gdyż życie się nie cofa i nie zatrzymuje na dniu wczorajszym. Jesteście jak łuk, z którego wasze dzieci, jak żywe strzały wyleciały naprzód. Łucznik widzi ten znak na ścieżce wieczności i nagina was swą siłą tak, by Jego strzały leciały szybko i daleko. I bądźcie radzi ręce Łucznika, bo kocha On strzałę, która wzlatuje, ale tak samo kocha łuk, który jest opoką”
W naszym języku istnieje takie pojęcie, jak „władza rodzicielska”. Wynika ono ze starego paradygmatu głoszącego również, że „dzieci i ryby głosu nie mają”. W świetle tego paradygmatu, dziecko jest kimś, kogo dorosły sobie niejako przywłaszcza i pozbawia własnej woli oraz możliwości decydowania o sobie. W opozycji do tego stoi cały ruch emancypacji dziecka, znany pod nazwą antypedagogiki. Jednak mimo tych odkryć i ruchów, nasze dzieci są nadal zniewolone, chociażby przez dyktatorski i niedostosowany do ich potrzeb system edukacyjny. Dorosły, który szanuje dziecko, pozwala mu na tyle, na ile jest to możliwe, decydować o samym sobie i daje mu przestrzeń do błędów. Karanie dzieci za błędy i porażki uczy je chorego perfekcjonizmu, poczucia winy i braku miłości do samego siebie. Gdy zależy nam na rozwoju dziecka, potrzebujemy kochać je za to, że jest a nie za to, co robi. A przy tym stymulować je i zachęcać do ciągłego doskonalenia się i poszerzania swoich horyzontów, oraz przekraczania własnych granic. Na tym polega właściwa opieka. Opieką potrzebujemy również objąć sami siebie i stosować te same zalecenia względem swej własnej osoby.
NADOPIEKUŃCZOŚĆ
Nadopiekuńczość i kontrola polegają na trzymaniu kogoś lub samego siebie na krótkiej smyczy. Formą nadopiekuńczości jest usuwanie wszystkich przeszkód, które stoją na drodze dziecka i nie dopuszczanie do tego, by zostało zranione przez życie. W takich cieplarnianych warunkach chowany był jako dziecko Budda, ponieważ rodzice obawiali się, że nie będzie chciał być królem, gdy zda sobie sprawę z tego, jak okrutny i niedoskonały jest ten świat. Zadaniem rodzica jest paradoksalnie pozwolenie (w rozsądnych granicach) na to, by podopieczny zaznał niewygód, cierpienia, bólu i trudności. Tylko bowiem w zetknięciu z prawdziwym życiem, dziecko nauczy się zaradności i prawdy o tym łez padole. Analogicznie, opieka dorosłego człowieka nad samym sobą polega na tym, by mierzyć się z wyzwaniami życiowymi, zamiast od nich uciekać.
HUMANITARYZM
Zatrzymajmy się teraz przez chwilę na, będącym formą nadopiekuńczości, humanitaryzmie.
Humanitaryzm wyrasta ze świadomości, że nasi bliźni cierpią i z chęci niesienia im ulgi poprzez rozmaite charytatywne działania. Człowiek humanitarny ma nadzieję zmienić ten świat, uczynić go lepszym. Uważa on, że jest szansa na trwałą poprawę naszej rzeczywistości za pomocą zmiany niesprawiedliwych praw, nierównej dystrybucji dóbr, itd. W związku z tym angażuje wszystkie swoje siły w pomoc bliźnim na planie zewnętrznym. Gnostyk już wie, że ta postawa, jakkolwiek szlachetna, nie przyniesie w gruncie rzeczy niczego dobrego. Jest w nim bowiem zakotwiczona świadomość, że w tym świecie dobro ciągle zamienia się w zło, w związku z tym nie jest możliwe, by świat ten stał się lepszy. Co więcej, akcje, które wydają nam się dobre, mogą mieć opłakane skutki.
Przyjrzyjmy się słowom świętego Pawła: „I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, a miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał” (Kor. 13: 3).
W słowach tych istnieje głęboka mądrość, wskazująca na fakt, że droga do miłości i prawdziwego bogactwa, dobrobytu, „zysku” nie wiedzie przez zewnętrzne działania naprawiania świata, lecz przez wzrastanie w Miłości Chrystusa, przez stanie się posiadaczem Jego Miłości. Jest to wewnętrzna chrześcijańska droga, prowadząca do odnowienia naszej pierwotnej duszy i wyzwolenia się stąd. Tego świata nie da się naprawić. Nawet, jak na chwilę polepszymy pewne jego aspekty, za chwilę pojawią się inne złe, które zniweczą całe nasze wysiłki. O tym mówi mit o Syzyfie. Dopiero, gdy wyzwolimy cały swój system z tego świata, gdy staniemy się miłością, jesteśmy w stanie być „prawdziwym lekiem na całe zło”. Jest w nas bowiem zapisana informacja o prawdziwej wolności, droga do wyzwolenia stała się dla innych szersza i jaśniejsza, łatwiejsza. Złoty Szlak Wolności zajaśniał dzięki nam większym blaskiem, informacja o pokonaniu matriksowych przeszkód stała się w polu Akaszy silniejsza. A my poszerzyliśmy szeregi Braterstwa Żywych Dusz i możemy teraz pomagać wyzwolić się tym, którzy usłyszeli zew swojej duszy. Nie oznacza to oczywiście, że mamy nie pomagać innym na planie zewnętrznym, materialnym, jeśli tego wymaga sytuacja.
„OPIEKA ZDROWOTNA”
Obok pojęcia „wladza rodzicielska”, istnieje w naszym społeczeństwie równie fałszywe określenie „opieka zdrowotna” w odniesieniu do „uzdrawiających” usług świadczonych przez system zdrowotny. Wiemy dobrze, że w praktyce nasz system „opieki zdrowotnej” polega na niszczeniu zdrowia chemicznymi preparatami. Istnieje powiedzenie: „W zdrowym ciele, zdrowy duch”. Gdy je odwrócimy, ujrzymy prawdę „w zdrowym duchu, zdrowe ciało” i zrozumiemy przyczynę wszystkich naszych chorób. Otóż prawdziwą przyczyną naszych fizycznych niedomagań jest obecny stan energetyczny, w jakim się znajdujemy i siły, z których żyjemy. Nie żyjemy już z sił Ducha Świętego, a z nieświętych eterów lucyferycznej rzeczywistości. To nieczyste pożywienie sprawia, ze nasza psyche choruje, jest pełna blokad energetycznych, nieczystości, zabrudzeń. Dlatego istotą uzdrowienia ciała jest uzdrowienie ducha, czyli gnostyczny proces transfiguracji.
POŻYWIENIE
Mówi się, że „śmierć czai się w jelitach”. Dlatego jednym z podstawowych aspektów dbałości o zdrowie, jest (obok najważniejszego- wyzwalającej ścieżki) odpowiednie odżywianie. Wspomnieliśmy już o tym, jak ważna jest odpowiednia jakość pożywienia energetycznego, „żywienie się wysokimi, pozytywnymi wibracjami”. Teraz warto jest kilka słów powiedzieć o tym, jak ważna jest dieta wegetariańska. W Ewangelii Świętych Dwunastu Jezus mówi o tym, by człowiek nie spożywał stworzeń, w których płynie krew. Taki pokarm jest bowiem nieczysty, zabrudza ciało astralne i eteryczne zwierzęcymi popędami i instynktami, z których chcemy się przecież wyzwolić. Dodatkowo, stosowane obecnie w masowych hodowlach, niewyobrażalne okrucieństwo wobec zwierząt i związane z tym potężne cierpienie, sprawia, że spożywanie mięsa wiąże się ze spożywaniem energii lęku, bezradności, agresji, bólu, cierpienia, itd. Odżywianie się roślinami, które czerpią energię wprost ze Słońca, jest dla naszego ducha o wiele bardziej korzystne; bliższe jest bowiem temu, jak odżywialiśmy się kiedyś. Niegdyś nasz system czerpał energię wprost od Duchowego Słońca (Wulkana) i nie potrzebował przy tym zabijać innych istot. Na obecnym poziomie rozwoju nie mamy innego wyjścia. Musimy zabijać rośliny do czasu aż się nie przetransfigurujemy.
KREW
Osoby, które interesują się zielarstwem wiedzą, że maj jest najlepszym miesiącem na oczyszczanie krwi. To w maju bowiem rośnie pokrzywa i mniszek lekarski, które najlepiej się do tych celów nadają. Wszyscy wtajemniczeni wszech- czasów od zawsze wiedzieli, że krew jest nośnikiem duszy. Na naszym obecnym etapie krew jest nośnikiem duszy zwierzęcej. Istnieje powiedzenie: „krew nie woda”, które odnosi się do zapisanych w krwi pożądań. Mówi się także o „gorącej krwi”.
Przeciwstawiona wodzie krew wskazuje na jej nieczystość. Woda bowiem kojarzy nam się z czymś czystym i świętym, ze źródłem życia. A zatem, gdy głębiej zbadamy to powiedzenie, odkryjemy, że w naszej krwi płynie obecnie informacja dotycząca śmierci, która ma bezpośredni związek z naszymi pożądaniami. Nasza krew musi zostać oczyszczona podczas gnostycznych misteriów, tak
abyśmy stali się zdolni do „żywienia się ciałem i krwią Chrystusa”. Jest tu wskazanie na proces oczyszczenia ciała eterycznego, astralnego i dzięki temu fizycznego i sprawienie, że ciało zdolne stanie się do odżywiania z eterów Chrystusowych. W obecnych czasach, Ery Wodnika napływa w dużych ilościach piąty eter, eter gnostycznego ognia, który budzi iskrę ducha ze snu i prowadzi nas do Gnozy.
MAJOWE ŚWIĘTA
Gdy przyjrzymy się świętom, które obchodzimy w danych miesiącach roku, odkryjemy, że ich tematyka nawiązuje najczęściej do energii danego miesiąca. W maju mamy Święto Pracy, Dzień Matki i Święto Zesłania Ducha Świętego (Pentekosty, Zielonych Świątków). Gdy znawca numerologii spojrzy na datę Święta Pracy, stwierdzi, że powinniśmy obchodzić je w kwietniu, to czwórka bowiem związana jest z Pracą. Jednak piątka wiąże nas z inną pracą, pracą wolnomularską, wyzwalającą; z pracą nad budową nowej duszy. Taka praca jest faktycznie tą, która człowieka „czyni wolnym”.
W maju obchodzimy również Dzień Matki. Spójrzmy, jak bardzo odnosi się to do Prawa Opieki, do Rodzenia, do karmienia. W niektórych językach (np. w serbskim) słowo „majka” oznacza matkę.
Gdy spojrzymy na to z wyższego poziomu, uświadamiamy sobie, że zadaniem człowieka jest stanie się „matką” nowej duszy. A rodząca się nowa dusza bierze z kolei w opiekę ziemską osobowość i ziemskiego człowieka, który od tej pory potrafi się lepiej troszczyć sam o siebie i obdarzać siebie miłością.
Święto Pięćdziesiątnicy obchodzone było kiedyś pięćdziesiąt (! znowu piątka) dni po Święcie Równonocy Wiosennej, po pierwszym dniu wiosny, które to święto było pierwowzorem katolickiej Wielkanocy.
Kościół celowo zmanipulował datę Wielkanocy, z czym wiąże się również przesunięcie Zielonych Świątków, żeby zaburzyć dostrojenie się ludzi do potężnych kosmicznych spływów i zatrzeć pamięć o wyzwalającej ścieżce. Zielonoświątkowy Ogień spływa na adepta gnostycznej Ścieżki i stymuluje tkanie złotej szaty godowej. Gdy uczeń zbliża się do piątego etapu, dzięki sile Ducha Świętego udaje mu się przebić prawym, zstępującym, „słonecznym” kanałem nerwu sympatycznego przez plexus sacralis, wypalić całkiem istniejącą w nim karmę i objawić wstępujący kanał energii kundalini, związany z mistyczną płodnością Ducha Świętego. Dzięki temu w rdzeniu kręgowym uaktywnia się nowy ogień wężowy i energie męskie oraz żeńskie zostają w człowieku na powrót zrównoważone. Nowa Dusza, Logos, Słowo narodziło się w istocie ludzkiej.
Słowo „maj” ma związek ze słowem „maya”, które wywodzi się z hinduizmu i oznacza dosłownie „coś, czego nie ma”. Maja odnosi się do iluzji, namacalnej i mentalnej rzeczywistości, codziennie absorbującej świadomość żywych istot, zakrywającej przed nimi prawdę na temat tożsamości i ich związku z Duchem. Dopóki żyjemy ze zwierzęcej duszy, karmimy swoje zmysły, żywimy się nieświętymi eterami, dopóty nasza prawdziwa jaźń jest zasłonięta przez materialną powłokę. Dlatego tak ważne jest, abyśmy się przebudzili do prawdy, odbudowali prawdziwą duszę i powrócili do Duchowego Domu.
Maja to obecna „matka naszej świadomości”, matryca, macierz. Nie przez przypadek to właśnie w maju kościół odprawia nabożeństwa ku czci Matki Bożej. Maj przypomina nam bowiem o naszej Duchowej Matce, o boskim żeńskim aspekcie, a także o świętej prasubstancji, z której utkane były i karmione nasze ciała.
Potrzebujemy odnaleźć prima materia w swoim sercu; własne „morze śródziemne”, dostroić się do jego głosu, odrodzić z Żywej Wody i Ducha.
Dopóki tego nie uczynimy, znajdujemy się pod władzą świata materii, zniewoleni karmą, zniewoleni własnymi instynktami, programami, popędami, iluzjami, ograniczeniami. Chcąc się wyzwolić, potrzebujemy również dążyć do tego, by oczyścić się z programu posiadania władzy nad innymi, kontrolowania ich. Władza jest dla wielu z nas silnym „narkotykiem”, źródłem rozkoszy i pokarmu. Ten, kto chce być wolny, musi dawać wolność. Mówi się, że jeśli kogoś kochamy, potrzebujemy dać mu wolność.
MAJ A ZDROWIE
Wszelkie zaburzenia dotyczące łamania przez nas Prawa Opieki, zostaną nam zasygnalizowane przez problemy z narządami płciowymi, piersiami (u kobiet), krwią, limfą, płynami w organizmie, nerkami, nadnerczami. Choroby te dają o sobie znać nie tylko w maju, ale i w innych miesiącach. Jednak w maju mogą się one zaostrzyć. Maj jako miesiąc związany z drugą czakrą, wskazuje nam również na nieprawidłowości w relacjach międzyludzkich, w tym w relacjach seksualnych. Jeśli mamy wyżej wymienione problemy zdrowotne, przyjrzyjmy się, gdzie nadużywamy władzy, lub jesteśmy pod władzą (formą tego są uzależnienia). Jakie aspekty wskazują na nieprawidłową opiekę nad sobą lub innymi; na kontrolę, nadopiekuńczość, obojętność, zaniedbania, etc.
Lao Tzu powiedział „silnym jest ten, kto zwycięża innych. Lecz potężniejszym od nich ten, kto zwyciężył samego siebie”. Człowiek, który odniósł zwycięstwo, ukazuje to symbolicznym gestem „V” utworzonym z palców wskazującego i środkowego- „Victoria”! V to również rzymska litera pięć. Jej forma kojarzy się nam albo z trójkątem, którego wierzchołek skierowany jest w dól, co ukazuje nam napływ sił Ducha Świętego do naszej atmosfery. Inne spojrzenie natomiast ukaże nam czaszę kielicha, naczynie, Świętego Graala. Kto zna książkę Dana Browna „Kod Leonarda Da Vinci”, ten pamięta opis obrazu „Ostatnia Wieczerza”, w którym ujawniona zostaje nam prawda o tym, że obok Jezusa obecna jest na obrazie Maria Magdalena, a nie jeden z apostołów. Maria Magdalena i Jezus są wzajemnym lustrzanym odbiciem, są dopełniającymi się przeciwnymi biegunami, żeńskim i męskim. Sposób, w jaki odchylają się ich ciała tworzy literę „V”, Świętego Graala- zwycięstwo nad swoją niższą naturą i nad światem materii, wolność, piątkową, merkuryczną Nową Duszę, zmartwychwstanie boskości w człowieku.
Człowiek staje się żywym Merkurym, żywą duszą, która może żyć z sił Duchowego Słońca. Symbol Merkurego zawiera w sobie Znak Księżyca-symbol Duszy; znak Słońca -symbol Ducha; znak Krzyża- symbol materii.
Liczbą Slońca jest 1, liczbą Księżyca 2, i do tego dochodzą dwie belki krzyża, co w sumie daje liczbę 5.
Niech te żywe symbole Nauki Powszechnej, które przemawiają do nas spójnie ze wszystkich stron, natchną nas do wkroczenia na wyzwalającą ścieżkę. Niech prowadzi nas ochronna żywa magia świętego pentagramu. Miejmy, na wzór pięciu mądrych biblijnych panien, zawsze oliwę do naszych lamp. Stańmy się Oblubienicą godną doświadczenia Alchemicznych Godów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Korzenie i skrzydła

KORZENIE I SKRZYDŁA Nasz świat przypomina ogromny kocioł pełen zupy. Gotujemy się od tysięcy lat w jej mętnych wodach, przesiąknięci wą...