sobota, 3 lutego 2018

Lutowe Energie


LUTOWE ENERGIE

Wejście do Świątyni Cienia

Na początku Księgi Rodzaju mowa jest o tym, że pierwsi ludzie: Adam i EWa po skosztowaniu owoców z zakazanego Drzewa Poznania Dobra i Zła, zostali wygnani z raju. W ten symboliczny sposób Biblia mówi nam, że związaliśmy się ze światem, w którym panuje polaryzacja, dualizm.

Biblijna historia pokrywa się z dialogiem "Pymander" z Corpus Hermeticum. Dowiadujemy się z niego o stworzonym przez Boga Duchu ognia i oddechu (Demiurgu), który wydał z siebie siedmiu Rządców otaczających swymi kręgami świat zmysłowy, który zarządzany jest przez Prawo Przeznaczenia.

Słowo Boga szybko wycofało się z niższych żywiołów do czystego obszaru natury i połączyło z Demiurgiem. Niższe żywioły natury zostały pozostawione samym sobie oraz pozbawione rozsądku, wskutek czego nie były niczym innym, jak tylko materią. Następnie Demiurg stworzył człowieka, który przeszedłszy przez siedem kręgów, otrzymał moc wszystkich siedmiu Rządców.

Gdy pierwotny człowiek, który posiadał w sobie Słowo i pozbawiona Logosu natura spojrzeli na siebie, zakochali się w sobie nawzajem. Powstał pomiędzy nimi potężny żar namiętności. Boska świadomość stopiła się z pozbawioną Słowa, Światła Wiedzy dualną materią. Owoc z Drzewa Poznania Dobrego i Złego został skonsumowany. Człowiek popadł w dualny świat, został schwytany w pułapkę ciała.  "Dlatego ze wszystkich stworzeń w naturze jako jedyny jest podwójny- śmiertelny według ciała, podlegający Przeznaczeniu i nieśmiertelny według istoty prawdziwego  człowieka".

Z tej nieśmiertelnej istoty prawdziwego człowieka pozostał w nas zaledwie jeden atom znajdujący się w sercu. Z tego atomu, nazywanego między innymi Ziarnem Siewnym Chrystusa, odtworzyć możemy całą pierwotną, wspaniałą ludzką postać. Można więc powiedzieć, że jesteśmy podwójnie spolaryzowani: podlegamy bowiem ziemskiemu dobru i złu, wpisanemu w ciemną, pozbawioną Słowa materię. Nawet to, co tu uważamy za dobro jest swego rodzaju ciemnością. I w kontraście do tego, istnieje w nas jeden atom pełen Pierwotnego Blasku, przy którym ziemski dualizm jawi się jako ciemność, zło i brak.

Energie lutego konfrontują nas z tymi dwiema polaryzacjami. Można je w skrócie opisać jako konfrontację Światła z ciemnością, Miłości z lękiem, Dobra ze Złem.

EGO

Upadek w materię sprawił, że w miejsce poczucia jedności z wszystkim, co istnieje, pojawiła się w nas egocentryczna, egoistyczna, utożsamiająca się z ciałem. mająca poczucie własnej odrębności świadomość "ja", zwana "EGO". Energią, która je tworzy jest lęk. Gdzieś na podświadomym poziomie, ego zdaje sobie sprawę, że jest przemijalne, tymczasowe i nietrwałe. Robi więc wszystko, by zyskać siłę i moc, która ma zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa. Na duchowej ścieżce dążymy do rozpuszczenia Ego Światłem Miłości, by odnowić połączenie z Duchem, z Bogiem i wszystkim, co istnieje.

Człowiek ma w swoim ciele trzy główne centra, nazywane również trzema świątyniami, bądź przybytkami.Te centra to: głowa, serce i ręce. Głowa powiązana jest z myśleniem, mądrością, zasadą męską. Serce wiąże się z odczuwaniem, miłością, zasadą żeńską. Natomiast ręce to domena woli, działania, lecz także przyjmowania i dawania. I tutaj prawa ręka, jako dająca- aktywna, uznawana jest za spolaryzowaną dodatnio (męsko) a lewa jako przyjmująca, za spolaryzowaną ujemnie- żeńsko.

Z tymi trzema świątyniami wiążą się trzy główne potrzeby EGO, których rozpoznanie jest kluczowe w procesie uwalniania się od naszej fałszywej tożsamości.  Ego rozpuszczane jest bowiem poprzez samopoznanie. Eksplorując siebie, rozświetlając swe wnętrze światłem wiedzy, stopniowo rezygnujemy z pewnych postaw  i zastępujemy je innymi.

Trzy główne potrzeby EGO to kolejno: potrzeba osądzania, potrzeba zyskania uznania i potrzeba sprawowania kontroli.

Potrzeba Osądzania
Potrzeba osądzania związana jest z naszym centrum głowy i myśleniem. Przez osąd rozumiemy tu zawężone, pejoratywne wydawanie opinii dotyczących siebie,  innych ludzi lub sytuacji. Ego uwielbia oceniać i osądzać, ponieważ to daje mu poczucie wyższości i przewagi. Osąd sprawia, że odcinamy się mentalnie od ocenianego aspektu i mamy poczucie, że dany problem nas nie dotyczy. To podejście jest niestety niezwykle obłudne, mimo iż nie uświadamiamy sobie tego najczęściej. Osąd świadczy bowiem o tym, że dany aspekt jest w nas nierozświetlony. Często działa tu mechanizm projekcji, gdy rzutujemy na innych swój nieuzdrowiony cień. Gdy zatem mamy z kimś problem, warto spytać samego siebie, jakie cechy które ma ten człowiek nas wkurzają i dlaczego. Możemy je sobie nawet spisać na kartce. A potem zastanowić się głęboko, czy te cechy nie należą aby do nas samych. Gdy dany aspekt jest w nas rozświetlony, kontakt z czyimś cieniem nie jest dla nas problemem.
Potrafimy spojrzeć na niego ze zrozumieniem, ponieważ rozjaśniliśmy go w sobie światłem zrozumienia. Ego osądzając imituje rzeczywistą moc, płynącą z rozpuszczenia danej wady. Rozświetlając dany aspekt, zyskujemy psychiczną siłę. Nierozświetlone Ego natomiast nie czuje się pewnie, więc  aby poczuć się bezpiecznie i  po królewsku, feruje wyroki.

Potrzeba Uznania
Potrzeba uznania wiąże się z sercem. Całe nasze ciało potrzebuje miłości, ale serce jako jej ośrodek- najbardziej. Potrzeba uznania jest dla nas naturalna. Uznanie jest bowiem formą miłości i poczucia, że jesteśmy chciani oraz bezpieczni. W procesie rozpuszczania EGO jednak, staramy się coraz bardziej uwalniać od zewnętrznego uwarunkowania; uniezależniać od opinii otoczenia, od jego łaski i niełaski. Potrzeba uznania może objawiać się albo jako chęć dominacji (jestem najlepszy), albo jako dowartościowanie się i kompensacja niskiego poczucia własnej wartości. W pierwszym przypadku dotyczyć będzie energii męskiej w nas, w drugim żeńskiej. Gdy wzmacniamy sami siebie od środka, uznając swoją wartość, coraz mniej cierpimy z powodu ewentualnego braku uznania. Nasze przeświadczenie o własnej "wystarczalności" jest bardzo silne i niełatwo je osłabić. Nie od razu rozpuścimy potrzebę uznania (jak i pozostałe dwie). I nie ma co od siebie wymagać od razu doskonałości, ponieważ to jest proces. Warto sprawdzać natomiast, czy potrzeba uznania nie przybrała u nas formy samochwalstwa, lub przeciwnie- nadmiernego, zabiegania o aprobatę, poprzez brak asertywności i usłużność.

Potrzeba Sprawowania Kontroli
Ta ostatnia potrzeba jest albo ukrytą wolą sprawowania władzy, albo może wynikać z wielkiego lęku przed tym, co przyniesie los. Kontrola może przybierać maskę opiekuńczości. Możemy chcieć władać każdym ruchem drugiego człowieka z obawy, że zrobi on coś, co przyniesie nam ból, lub nie zrobi czegoś, co dałoby nam oczekiwane korzyści. Kontrola wiąże się z wymuszaniem, narzucaniem własnej woli, nieliczeniem się z innymi, nadmierną ekspansją własnej osoby, walką. Daje nam poczucie ważności- "jestem tu szefem", albo poczucie bezpieczeństwa, wynikające z faktu, że los nas nie zaskoczy. U podłoża potrzeby kontroli leży lęk przed życiem, brak zaufania. Ograniczone, zawęzone spojrzenie sprawia, iż uważamy, że tylko jeden (nasz)  pogląd, jedno spojrzenie, czy podejście jest słuszne i staramy się je za wszelką cenę, "po trupach" przeforsować. Kontrola blokuje tak potrzebne na Ścieżce Duchowej poddanie się i oddanie swojej woli "Temu Innemu"  w nas, który przemawia w sercu; w ciszy. Gdy próbujemy Bogu lub Prawom Przenaczenia narzucać swoje reguły gry, ściągamy na siebie mściwe cięgi od losu. Gdy próbujemy innym narzucać, jacy mają być i jak się zachowywać, również spotykamy się z oporem i niechęcią. Każdy sam chce decydować o sobie i ma do tego prawo.

INTEGRACJA w Świątyni Cienia
Luty będzie nam pomagał zrozumieć siebie, poznać i rozświetlić. Będzie nam ukazywał nasze ciemne strony i słabości, głównie w relacjach z innymi. Gdy rozwijamy się duchowo, uświadamiamy sobie, jak ważne jest odpowiednie podejście do CIENIA swojego i innych. Najczęściej zakodowaną mamy w sobie postawę pełną walki, zażenowania, nienawiści lub niechęci do ciemnej strony. Możemy jednak podejść do niej inaczej- mianowicie jak do SACRUM. Możemy wejść w relację z tym, co słabe z pełnym szacunkiem i świadomością, że aspekt ten ma swoją MADROŚĆ. Szacunek i ciekawość w miejsce osądu zaoszczędzi nam poczucia winy, zaprzeczania, projekcji, zamiatania pod dywan.
Abyśmy byli w stanie zobaczyć swój cień w pełnej krasie, potrzebujemy dać sobie samemu poczucie bezpieczeństwa i prawo do popełniania błędów. Czasami bardzo boimy  się spojrzeć nieprzyjemnej prawdzie w oczy. Przyczyną może tu być fakt, że będzie się to wiązało z poczuciem odrzucenia, z utratą dobrego zdania o samym sobie i dyskomfortem. Rozpoznanie cienia wiąże się również z koniecznością dokonania zmian, na co nie zawsze mamy ochotę. Jednak, gdy jesteśmy w stanie dać sobie sami  wsparcie i spojrzeć na siebie samego z empatią i ciekawością, rozpoznawanie siebie stanie się naszą pasją.

Mądrość Cienia
Jakaś słabość, wada, "złe" zachowanie zawsze ma swoją logikę i mądrość. Nigdy nie bierze się z niczego. Powstaje najczęściej wskutek traum i dlatego warto o kontakcie z cieniem myśleć jak o wchodzeniu do świątyni. Potrzebna jest tu miłość, uważność i prawda. Potrzebna jest łagodność i delikatność, wewnętrzna cisza i  spokój. I potrzebny absolutny brak osądu dla siebie połączony z szacunkiem.. Dane zachowanie bowiem było potrzebne w określonym czasie i pomagało nam sobie poradzić z jakąś raną. Było  najlepszym, co mogliśmy na danym etapie rozwoju zrobić. Miało zatem swoją mądrość. Teraz natomiast jest przestrzeń do zmiany.

CIEMNA I JASNA STRONA MIŁOŚCI

Gdy podążamy duchową ścieżką, musimy brać pod uwagę rzeczywistość, w jakiej żyjemy. Jako podwójne istoty, które usłyszały w swym sercu zew Światła, dążymy do ideałów. Staramy się więc rozpuścić w sobie to, co egoistyczne, małostkowe, raniące, agresywne, etc. i... potrzebujemy uważać, żeby z tym nie przesadzić. Nie żyjemy w idealnym świecie i nie otaczają nas idealni ludzie. Jeżeli za bardzo będziemy czyścić siebie z wszystkiego, co niemiłe, ostre, egoistyczne, szorstkie, skończymy jak biedny naiwny, "dobry" gołąbek, który dostał się między cwane, krwiożercze kruki i dał im się rozdziobać.  Dlatego musimy mieć świadomość faktu, że istnieje jasna i ciemna strona miłości. Jasna strona miłości, do której dążymy to  jedność, wolność od egocentryzmu, altruizm, kochanie innych. A ciemna strona miłości dotyczy miłości do siebie samego, jako do człowieka, który ma prawo mieć wady. Często mówi się tu o "zdrowym egoizmie".

Potrzebujemy umieć chronić swoje granice, dbać o samych siebie, być stanowczymi, a gdy trzeba- zachować się ostro. Danie sobie prawa do wyrażenia gniewu, sprzeciwu, buntu, gdy nas coś denerwuje, jest zdrowe i pomaga uniknąć fałszywej duchowości. W niej bowiem najważniejsza jest szczerość i prawda. Ego bardzo szybko przylgnie do roli "świętego", czystego, dobrego, miłego i słodkiego. I są ludzie, którzy tylko czekają na takie osoby, uważając ich  za "frajerów" i "jeleni", których można  wykorzystać. Dlatego akceptacja siebie takimi,, jacy jesteśmy teraz, ze swoimi słabościami, cieniem, emocjami, jest konieczna dla duchowego i psychicznego zdrowia. To jest ciemna strona  miłości- miłość do siebie i pozwolenie sobie na bycie sobą ze swoimi wadami i zaletami i stanowczą ochronę swoich granic, gdy jest taka potrzeba. Gdy pozwalamy sobie na  bycie "nieidealnym", dajemy takie prawo również innym. Na duchowej ścieżce, siły Światła będą przy naszej współpracy rozpuszczać ego. My sami jednak ich nie wyprzedzimy. Agape- Boska miłość, do której dążymy przyjdzie we właściwym czasie i stanie się naszą rzeczywistością jako naturalny wynik świętego procesu przemiany.

Potrzebna jest tu ciągła czujność, zwracanie uwagi na to, co się dzieje wokół nas. Ciemna strona miłości jest miłością do siebie samego takim, jakim się jest w tej chwili, bez potrzeby zaspokajania oczekiwań innych, żeby zasłużyć na ich miłość. Jest to jednak, jak nazwa wskazuje "miłość", więc nie będziemy tu celowo atakować innych, wzbudzać w nich poczucia winy, pozwalać sobie na zachowania, które godzą w ich dobro, bo "taki teraz jestem i to w sobie akceptuję". Gdy ktoś nas jednak atakuje, nie musimy udawać bardziej świętych, niż w danej chwili jesteśmy. Ta równowaga musi być, trzeba jej szukać, dążyć do rozpuszczania ego, ale bez samobiczowania się za brak doskonałości. Jest to jedna z mądrości wibracji dwa, związana z drugą czakrą- "Opieka, która jest pozwalaniem sobie i innym na błędy", akceptacją ich.  Jest to przejaw bezwarunkowej miłości. Oczywiście nie chodzi o popełnianie ciągle tych samych błędów, bo to by oznaczało brak rozwoju.

ZŁOTY ŚRODEK

Prawem związanym z lutym jest "Życie w zgodzie z potrzebą" w kontraście do antyprawa- zaspokajania pragnień, chciejstw, wolnej woli, na zasadzie "hulaj dusza,  piekła nie ma". Umiejętność rozróżnienia i rozpoznania, co w danym momencie POTRZEBA zrobić, w odróżnieniu od złudzeń, iluzji, pożądań naszego ego, jest bardzo ważne na ścieżce rozwoju.
Wbrew pozorom, nie zawsze jest to łatwe, czasami bowiem sami nie wiemy, co jest zdrowe w danej sytuacji. Temat zaspokajania potrzeb wiąże się z każdą dziedziną naszego życia. W zasadzie dotyczy każdej chwili naszej egzystencji. Czy to, co robię teraz jest mądre, istotne, potrzebne, właściwe, dobre, konieczne? Czy znajduję się w równowadze? Czy nie popadam w jakieś ekstrema i skrajności?
Prawo Potrzeby zahacza również o temat zachowań kompulsywnych i kompensacyjnych, uzależnień i nałogów. Gdy jakaś emocjonalna potrzeba w nas nie jest zaspokojona, trauma nieuleczona, a my zamiast się zająć uzdrawianiem, sięgamy  po "środki znieczulające" w postaci alkoholu, narkotyków, niezdrowego jedzenia. Opieki potrzebują nasze ciała fizyczne-odpowiedniej ilości snu, zdrowego pożywienia, odpoczynku, ruchu, czułości, świeżego powietrza, wygodnej odzieży, higieny etc. Jako opiekunowie potrzebujemy dbać o swoje ciała fizyczne, emocjonalne, mentalne i duchowe. Nasze ciała fizyczne potrzebują akceptacji i czułości. Sami możemy głaskać swoje ciało, otulać je czułymi, pełnymi miłości słowami. Media programują nas bowiem ciągle na poczucie, że nasze ciała fizyczne są nie dość dobre, niewystarczające, tak jak gdyby najważniejsze było piękno fizyczne, a nie duchowe. Takie odwrócenie uwagi od tego, co istotne, jest celową manipulacją, mającą na celu zatrzymanie nas w matriksie i zniewolenie.
Z dbałością o ciało fizyczne wiąże się bardzo istotna kwestia, jaką jest seksualność.


Seksualność

W ezoterycznej literaturze wiele mówi się o tym, że Bóg ma w sobie zarówno pierwiastek męski jak i żeński.Nie znajduje to jednak odzwierciedlenia w naszym języku, w którym o Bogu wyrażamy się jak o mężczyźnie. Wiadomo, że jest to wynikiem wielowiekowego paradygmatu bazującego na energii męskiej, tłamszącego to, co kobiece.

Również o pierwotnym mikrokosmosie ludzkim mówi się, że był androgyniczny. Na biblijny przekaz dotyczący Adama i Ewy, możemy spojrzeć jak na historię o hermafrodytycznym mikrokosmosie. Adam i Ewa odnosiliby się wówczas do męskiego i żeńskiego aspektu obecnego w oryginalnym człowieku. Jest powiedziane, że gdy Adam i Ewa zjedli owoc z Drzewa Poznania Dobrego i Złego, odkryli, że są nadzy i zakryli się splecionymi gałązkami figowymi. Może to być symbolem rozdzielenia mikrokosmosu na dwie płcie.

Nasz upadek w świat natury sprawił, że pojawiły się w nas seksualne, zwierzęce instynkty. Mówi się o ziemskich, cielesnych materialnych pożądaniach, które dotyczą  chęci posiadania zarówno rzeczy, jak i ludzi w kontekście erotycznym. Mitologie, ezoteryczna literatura, przekazy biblijne, hagiografie obfitują w historie dotyczące  seksualnej wstrzemięźliwości jako cnoty. Jednym z nich jest historia Apollo i Dafne- córki boga rzeki. Dafne, która złożyła śluby czystości uciekała przed płonącym z pożądania, zakochanym Apollo. Gdy znalazła się w pobliżu rzeki, zdesperowana, poprosiła o to, by ziemia rozstąpiła się i ją pochłonęła lub o to, by ojciec zabrał jej  piękno. Gdy tylko wypowiedziała te słowa, zaczęła się natychmiast zmieniać w drzewo. Z tej historii płynie symboliczne przesłanie dotyczące cielesnej czystości, która prowadzi z powrotem do Drzewa Życia, do sfery pierwotnej boskiej jedności, wolnej od dualizmu i podziałów.

W "Corpus Hermeticum" czytamy: "O, wy narody, wy ludzie zrodzeni z ziemi, którzy oddaliście się odurzeni, otępieniu i niewiedzy o Bogu, zbudźcie się i przestańcie się nurzać w rozpuście, niczym zaklęci mocą zwierzęcego snu!", "Uwolnijcie się od ciemnego światła i miejcie udział w nieśmiertelności, rozstając się na zawsze z zepsuciem".

W historii też mieliśmy do czynienia ze zgoła przeciwnym podejściem, polegającym na oddawaniu się zmysłowym uciechom, które miało prowadzić do szczęścia. Znamy  religijne praktyki orgiastyczne, których założeniem było ekstatyczne oddanie się bóstwu. Ludzie od wieków poszukiwali różnych dróg do szczęścia i wyzwolenia. Jak pokazało życie, ani skrajna asceza, ani rozwiązłość nie prowadzą do szczęścia. Tu, jak we wszystkim musi być zachowany złoty środek. Podejście różokrzyżowców jest w tym temacie bardzo zdrowe. Nie musimy wypierać naturalnych potrzeb, a dopóki są w nas- zaspokajać je w uregulowany sposób. W miarę postępów na wyzwalającej ścieżce,
coraz mniej w nas cielesności, a więcej duchowości.

Na duchowej ścieżce rozpoznajemy, że tym, za czym tak naprawdę w głębi tęsknimy, nie jest zaspokojenie seksualne a integracja przeciwnego bieguna w nas. Kobiecość tęskni za utraconą męskością a męskość za kobiecością. Dusza tęskni za tym, żeby z powrotem stać się całością. I ścieżka transfiguracji, ścieżka alchemicznej przemiany prowadzi nas do integracji animy w przypadku mężczyzny i animusa w przypadku kobiety. Pomimo, iż ciało na zewnątrz pozostaje kobiece lub męskie, te dwa bieguny w nas stają się doskonale zbalansowane. W związku małżeńskim bądź partnerskim kobieta uczy się męstwa od mężczyzny a on od niej kobiecości.
Nie przez przypadek Dzień Zakochanych Par obchodzimy właśnie w drugim miesiącu- lutym.

Misteria Chleba i Wina

Ścieżka wewnętrznego chrześcijaństwa, związana z prawdziwą żywą drogą prowadzącą do rozwoju świadomości chrystusowej w człowieku, ma swoje misteria związane z  połączeniem człowieka z wyższą boską zasadą żeńską i wyższą boską zasadą męską. Są to misteria chleba i wina. Adept, który jest prawdziwie oddany podążaniu za głosemRóży serca, zostaje pobłogosławiony
tym  duchowym doświadczeniem, pod wpływem którego następuje w nim potężna transformacja. Chleb jest symbolem wyższej zasady męskiej, która wiąże się z myśleniem, mądrością, odwagą, stanowczością, ochroną tego, co dobre, mocą - z przybytkiem głowy. Wino natomiast jest symbolem zasady żeńskiej, związanej z sercem, miłością, łagodnością, czułością, miękkością i delikatnością. Chleb wytwarzany z kłosów zboża i wino z winogron nawiązują do Słońca, będącego materializacją Boskiego Światła. Chleb odnosi się do zmiany eterów, którymi się odżywiamy. Nasze ciało przechodzi przemiany, pod których wpływem jest w stanie absorbować boską pranę i nie traktować jej jak obce wibracje, które trzeba usunąć z systemu. Wino natomiast to Duch, duchowa żeńska zasada, która uświęca nasze pożądania, wyzwala nas coraz bardziej z egoizmu i sprawia, ze stajemy się kielichem, w który Duch wlewa swoją miłość- św. Graalem. Człowiek, u którego mądrość i miłość wzniosły się na wyższy poziom, zmierza do stania się Manasem- myślicielem- Adamem ze zintegrowaną zasadą Ewy-miłości, która jest zasadą stwórczą i rodzi Słowo, Logos.

Kabalistyczne praktyki

Imitacją tych świętych misteriów, jest tajemna ścieżka kabalistyczna, polegająca na transmutacji, której bazą nie jest obecne w sercu ziarno siewne Jezus,
atom iskry Ducha a seksualne nasienie.  Praktyki wiążą się z inwokacją odpowiednich mantr, podczas których partnerzy podczas stosunku przywołują potężnego egregora ze strefy astralnej. Ten astralny byt wiąże się z praktykującymi seksualną  magię partnerami i wpływa na przebudzenie kundalini. Jest to  sztuczne budzenie tej pełnej mocy energii i prowadzi człowieka nie do wyzwolenia z Matriksa a do stania się jednym z jego eonów. Pod wpływem transmutacji stajemy się zarządcami tej dualnej sfery, strażnikami więzienia. Osiągamy pozorne wyzwolenie, polegające nie na miłości a posuniętym do granic możliwości egoizmie.  Oczywiście człowiek, który to osiągnął jest potężny, ma władzę, moc, wielkość. Nie ma jednak miłości i nie ma wolności. Podstawą jego egzystencji bowiem w dalszym ciągu jest lęk, ponieważ energia, którą czerpie pochodzi nie od Boga a od ludzi i istot, nad którymi panuje i które wykorzystuje.  Skrajnym wyrazem kabalistycznych praktyk, bazujących na energii zaklętej w ciele są  czarno-magiczne nadużycia, o których nie będziemy tu pisać.

Na ścieżce Róży i Krzyża, na ścieżce boskiej transfiguracji, energia kundalini budzi się w nas bez naszego bezpośredniego udziału ani woli. Gdy kroczymy ścieżką oczyszczania serca, głowy i rąk; gdy w samooddaniu poświęcamy się Bogu i oddajemy Róży Serca, następują w nas  procesy alchemicznej przemiany. Jednak misteria te same nas  znajdują, na zasadzie "gdy uczeń jest gotowy, pojawia się mistrz". Możemy ich też dostąpić w Szkole Duchowej Złotego Różokrzyża, w której połączeni z polem duchowym
braterstwa Shambalah, doświadczamy kolejnych stopni pełnego miłości i mądrości wtajemniczenia.

BOGINI MATKA

Słowiańska nazwa lutego wywodzi się od słowa "leutos", które oznacza "srogi, okrutny, dziki" i wiąże w pewien sposób z wilkiem- "liutij zwierz". "W Polsce jest bardzo  popularna legenda o spotkaniu Matki Boskiej Gromnicznej z wilkiem. W zimną noc lutego za Marią Panną skradał się wilk. Tego wilka szukali chłopi,
aby go zabić. Spotkaną na drodze Maryję chłopi zapytali czy nie widziała wilka. Odpowiedziała, że nie widziała i nie wydała wilka. Potem Matka Boża powiedziała aby szukali wilka we własnych sercach i odesłała ich do domu. Gdy po tych słowach chłopi odeszli, spod jej płaszcza wysunęła się głowa wilka. Maryja skarciła go, ale nie była w stanie wydać wilka, gdyż jego cierpienie wzruszyło jej serce. Wierzono, że Matka Boska Gromniczna oraz jej atrybut gromnica chroniła przed wilkami. Widać tu  mocne podobieństwo z pogańską Dziewanną. ponieważ zarówno ona jak i Matka Boska Gromnica, była łączona z takimi atrybutami jak ogień, pies lub wilk oraz z gałęzią świerkową. Prawdopodobnie mamy tutaj do czynienia z tą samą postacią pod dwoma różnymi imionami."

Nasze Święto Zakochanych, zbiega się z starym italskim świętem - lupercaliami, które obchodzono 14-15 lutego na cześć Romulusa i Remusa, wykarmionych przez wilczycę. Miało ono ścisły związek z zaklinaniem  kobiecej płodności, a także z pojawianiem się pierwiastka nowego życia w każdym człowieku. Niesamowite jest, że ten sam symbol- wilk występuje w powiązaniu z lutym,
zarówno u Słowian, jak na odległych ziemiach Italii.

Wilk jest symbolem lunarnym, związanym z Księżycem. Ten natomiast jako satelita Słońca, wiąże się z liczbą 2. Księżyc ma dwie twarze, jedną znana, inną nieznaną. Odnosi się do ciemnej, zwierzęcej, nieprzyjaznej, zabójczej, drapieżnej, zmysłowej, nieokiełznanej, niepoznanej części naszej natury. Mity i legendy wskazują na jej oswajania mocą miłości.

Drugiego lutego obchodzono Święto Gromnic, na cześć Peruna, który uderzając w Matkę Ziemię światłem z nieba (gromem, błyskawicą) budził ją do życia,
przywoływał wiosnę. Etymologia słowa Perun łączy się między innymi z runami- starosłowiańskim (m.in.) pismem. Runa oznacza "rosnąć", "stwarzać" i wskazuje na twórczą moc słowa. Łącząc słowo „runa” ze słowiańskim odpowiednikiem „pierwszy” ukazuje nam się jeden z najważniejszych słowiańskich Bogów – Perun, Pierwszy-stworzyciel.

Odnajdujemy tu powiązanie z gnostyczną wiedzą dotyczącą Logosu, Słowa. Matka Ziemia zostaje zapłodniona Boskim Światłem i pod wpływem tego związku rodzi się Słowo, Logos, trzeci aspekt. Przyroda jest tu symbolicznym zobrazowaniem głębokich, duchowych procesów, które zachodzą w człowieku, lecz także tych, które dokonały się na naszej Planecie pod wpływem połączenia jej z Logosem w misterium Golgoty.

Podsumowanie

Luty jako drugi miesiąc wiąże się z tematyką cienia, wątpliwości, rozterek, wahań. Wskazuje na konieczność poznania i integracji ciemnej strony, związanej z agresją, zmysłowością, słabością a także tym, czego o sobie nie wiemy. Miesiąc ten pomaga nam odkryć żeński pierwiastek w sobie-potencjał matki, której atrybutem jest opieka, rodzenie, karmienie. Odkrywając go w swym sercu, będziemy mogli rozświetlić swój cień. Luty jako miesiąc zakochanych pomaga nam zintegrować oprócz ciemności, ukryty w cieniu drugi "płciowy" aspekt. Jest to miesiąc, który zwraca naszą uwagę na tematykę odżywiania, opieki, karmienia zarówno na planie fizycznym, jak i subtelnym.
Jakie myśli dokarmiam, jakie energie pielęgnuję? Czy to jest zgodne z potrzebą? Czy to, co odżywiam energią swojej uwagi prowadzi do życia, czy do śmierci?

W głębi psychiki zakodowany mamy symbol bogini Maat, która pod koniec naszego życia położy na jednej szali wagi nasze  serce, a na drugiej pióro, będące symbolem Ducha. Jeśli w swoim życiu ciążyliśmy ku ziemskim wartościom, serce przeważy szalę, nasza dusza zostanie rzucona na pożarcie lwicy Ammit,a my pozostaniemy w podziemnej krainie śmierci. Jeśli zaś serce będzie lekkie jak piórko, trafimy do krainy Ozyrysa, boga odrodzonego, wiecznego życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Korzenie i skrzydła

KORZENIE I SKRZYDŁA Nasz świat przypomina ogromny kocioł pełen zupy. Gotujemy się od tysięcy lat w jej mętnych wodach, przesiąknięci wą...