sobota, 16 grudnia 2017

O SŁOWIE I SŁOWACH



O Słowie i słowach


Jedną z idei, fundamentalnych zasad Boskiej Rzeczywistości, jest słynny aksjomat Hermesa Trismegistosa: "Jak na górze, tak na dole". Przekłada się on na rzeczywistość,
w której panuje idealna współpraca i harmonia między całym istnieniem. To co najwyższe znajduje swoje odzwierciedlenie w tym, co najniższe, czyli Boska idea znajduje 
swoje odwzorowanie po pierwsze w świecie materii, która jest szlachetna jak złoto, niezniszczalna, wieczna, nie podlegająca zepsuciu, degeneracji, chorobom
i śmierci a po drugie znajduje odzwierciedlenie we wszelkich procesach, które w całej tej rzeczywistości zachodzą.

W takim świecie doskonałość makrokosmosu znajduje swoje odzwierciedlenie w mikrokosmosach. Panuje między nimi idealna współpraca, która jest wynikiem doskonałej 
komunikacji.
Wszystko jest ze wszystkim połączone, wszystko, co się dzieje dociera do każdego ogniwa, wszystko ma niejako wspólny system nerwowy, wspólne czucie, 
panuje Boska Jedność; nikt nikomu nie wyrządza krzywdy, ponieważ wie, czuje każdą komórką swojego istnienia, że jest częścią tej Jedności, jest z nią jednym
organizmem, jednym systemem. Nic tu nie umiera, ponieważ wszystko zasilone jest uwagą, myślą, miłością, światłem, radością. Wszystkie roślinki w tym ogrodzie są podlane
i nie istnieją chwasty ani wirusy. Bo to jest Świat Czysty, Nieskażony, Boski. 

W Ewangelii Jana jest napisane: "Na początku było Słowo." Gdy jesteśmy wystarczająco wnikliwi dostrzeżemy, że wszystko, co jest- jest Słowem. Słowem, ktore stalo
się ciałem, lecz na początku było i jest zawsze Słowo. Słowo- Logos jest myślą, działającą zasadą, proporcją i światłem. Logos to wyraz Świętego Boskiego Umysłu,
Umysłu Boga Ojca, nierozerwalnie z Nim związany. To Boska Myśl, w której znajdujemy pieczęć Potężnego Umysłu, który nasycił Ją- Swoje Dziecię Pełnią Swej Doskonałości.

Obok Ojca, jest i Matka tego Dziecka, tej Myśli. Jest nią Życie, Siła, Tchnienie, ktore sprawia, że Słowo jest Tworcze, że ma moc Rodzenia, Stwarzania, Poruszania się.
Tą Matką jest to, co nazywamy dziś i kojarzymy z męskim pierwiastkiem- Duch Święty. Światło I Życie. "A życie było światłością ludzi".
Odnajdujemy tę wiedzę zarówno w Ewangelii Jana, 
jak i w poprzedzającym ją Corpus Hermeticum. Ewangelia Jana jest bardzo hermetyczna, pełna Światła Gnozy.

Mamy więc Jednego Boga, który jest Światłem i Życiem- Ojcem i Matką, tłumacząc na nasz język. I To Światło i Życie rodzi Wielką Ideę, Wielką Myśl, która jest jak Świat.
Jest Ona jak ich Syn, jak ich Dziecko- Logos. My znamy jedną z tych Boskich Myśli; znamy jeden Logos, który stoi u podstaw naszego istnienia. Jest Nim Chrystus,
Idealna Idea, Doskonała Proporcja, Doskonała Zasada i Wiedza, Gnosis dotycząca perfekcyjnego, boskiego sposobu Istnienia nas wszystkich jako ludzi i pojedynczego
człowieka zamieszkującego naszą planetę. Chrystus, Logos, Boskie Dziecię, jest emanacją Boga.

Gdy spojrzymy na liczbę 12, ujrzymy że zakodowana jest w niej wiedza o tym, że z Jednego Boga powstaje Dwoje- Świetło i Życie, Ojciec i Matka i tych dwoje, rodzi
trzeci Aspekt, bo 1+2 =3. I ta Trójca Święta, jest podstawą i zasadą wszystkich systemów życia, które znamy. Być może istnieją systemy oparte o inne Logosy, o 
inne liczby, o inne pierwotne założenia. Nasz opiera się o wibrację trzy i jest ona tu fundamentalna.

Trójka jest wibracją Światła, Życia, Komunikacji i Słowa. Gdy przyjrzymy się aksjomatowi: "Jak na Górze, tak na Dole", jawią się naszej świadomości DWIE rzeczywistości.
Jedna na górze i druga na dole (jak Paweł i Gaweł, co w jednym stali domku  ) I zapominamy o tym, że istnieje TRZECIA zasada, która łączy te dwie, która
je spaja i sprawia, że to co na górze może być takie jak to co na dole. Mamy Umysł, mamy Życie i wynikiem ich interakcji jest Twórcza Myśl. Ta Myśl zawiera w sobie
Życie, siłę do wzrostu i rozwoju a także zasadę doskonałego istnienia, Światło, Informację. Ta trójka jest nierozerwalnie z sobą związana. Jest jak warkocz. 
Nie upleciesz warkocza bez trzech pasm. Jest jeden warkocz, po upleceniu wydaje nam się, że są dwa pasma. Trzecie pozostaje ukryte. Jest syntezą tych dwóch, 
dzieckiem, wynikiem, rezultatem, wyrazem doskonałości. Żeby to, co na górze było takie, jak na dole, nienaruszony musi być LOGOS. Mądrość. 

Zasada Odwzorowania działa w ten sposób, że ten trójkowy system istnieje w tym, co na górze i tym, co na dole, w tym co na zewnątrz i tym, co wewnątrz, trójki
są wszędzie, np. w elektryczności: ładunek dodatni, ujemny i zerowy. To zero, ta neutralność, ta idealna proporcja pomiędzy plusem i minusem, która łączy w sprawiedliwy
sposób dwie zasady i sprawia, że może zaistnieć Święta Cisza, Święta Przestrzeń. 

Hermetyczną zasadę "jak na górze, tak na dole" możemy przełożyć na nasz system. Również u nas ona działa, ma swoje odniesienie, jednak ponieważ nasz świat
nie jest boski, zasada ta działa inaczej. Gdy popatrzymy na swoje ciało, uzbrojeni w wiedzę o ewolucji naszej świadomości, dojrzymy, że możemy
podzielić je wzdłuż i wszerz, tworząc znak krzyża. Po pierwsze możemy oddzielić górę naszego ciała od dołu, po drugie możemy oddzielić prawe od lewego, a po trzecie jeszcze
mamy przód i tył. Zostawmy na razie ten ostatni podział. 

Spójrzmy na symbol centaura. Jest on odzwierciedleniem naszej ludzko- zwierzęcej kondycji. Centaur ma głowę, pierś i ręce człowieka, natomiast od brzucha w dół
jest zwierzęciem. Możemy powiedzieć, że hola! ja przecież nie mam czterech kopyt, tylko dwie nogi! -Tak, odpowiemy. Jednak twoja cielesna postać, została Ci dana
jako warsztat pracy, jest odzwierciedleniem potencjału, który posiadasz i możesz urzeczywistnić, aby pójść dalej w ewolucji. Na energetycznym poziomie, wiele aspektów
naszego istnienia pochodzi ze świata zwierząt i jest nieoświecona. 

Symbol centaura pokazuje nam, że jesteśmy jak Święta Trójca (glowa, serce i ręce) związani, uwięzieni w materii, której symbolem jest liczba cztery (cztery kopyta). I to powiązanie ducha z
materią, wyrażone jest liczbą siedem. Centaur ma łuk, którym celuje w gwiazdy. Jest to wskazanie nam, że naszym celem jest wydobycie się z cielesnych uwarunkowań, 
z fizycznej egzystencji mocą trzech świątyń: głowy, serca i rąk i powrót do swej niebiańskiej postaci. Strzała wycelowana w niebo jest również wskaźnikiem, skąd mamy
wypatrywać pomocy. Centaur wskazuje na "gwiazdę betlejemską", na symbol duszy, która na powrót połączy nas z duchowym światem.

Jesteśmy więc podzieleni na górę i dół. Powinno być tak, że nasza góra steruje dołem. Nasza głowa w połączeniu z sercem i rękami, które są przedłużeniem serca,
są jego narzędziem, steruje brzuchem, czyli emocjami, światem pożądań i kierunkiem w jakim podążamy. Jak wiemy, u nas zostało to odwrocone. To nasz przybytek
miednicy, w którym mieści się wątroba i śledziona wpływa na serce i głowę. Nastąpiło odwrócenie. Nastąpiło zaburzenie, które spowodowało, że to co na dole, 
czyli zwierzęcość odzwierciedla się w tym, co na górze, czyli w naszych słowach, myślach, czynach, sposobie odczuwania, postrzegania, reagowania. 

Dlaczego tak się stało? Wiemy, że pierwotnie byliśmy potężnym Światłem, ucieleśnieniem Logosu. Byliśmy wszyscy Bożymi Dziećmi. Co się stało, jak to się stało?
Co się stało dokładnie, trudno powiedzieć wprost. Są to bowiem procesy, których nasz ludzki rozum, ludzkie pojęcie nie ogarnia. Możemy sobie metaforycznie i
alegorycznie tłumaczyć, co się stało. (Nie chcemy tu wgłębiać się za bardzo w tę historię, żeby nie umknęło nam to najważniejsze, co mamy do przekazania. Jest to
temat na osobny artykuł). Ograniczmy się do stwierdzenia, że w ludzkim mikrokosmosie doszło do zaburzenia w Logosie, upadku Myśli, Mądrości a to zaburzyło
więź między Ojcem-Umysłem a Matką- Życiem, Sercem, Duchem. Nastąpiło "pomieszanie dobrego i złego", pomieszanie Światła z ciemnością, Istoty z Brakiem.

Znalazło to swoje odzwierciedlenie w powietrzu, którym oddychamy. Jak mówi Steiner, mit o Ozyrysie pokonanym przez Seta wskazuje na oddzielenie Świętego
Tchnienia od Światła Ojca. Zaczęliśmy oddychać powietrzem odartym z Boskiej Informacji, z Boskiego Słowa, z Boskiej Myśli. Wszystko się popsuło. 
Serce zostało oddzielone od Umysłu. Nastąpiło pierwotne zaburzenie, pierwotna alienacja, odcięcie, porąbanie, zaburzenie przepływu, komunikacji i z niego
jak z puszki pandory spadły na świat wszystkie możliwe nieszczęścia i plagi. 

A zaczęło się od idei, która zotała wypaczona. Wszystko jest mentalne. Wszystko powstaje w oparciu o słowa, niosące pewien zamysł. Powstał zamysł odwrócenia
Boskiego Planu. Tak, jak sataniści odwracają do góry nogami krzyż, zmieniają swastykę z prawa na lewo, symbol życia Isis odwracają i używają jako nazwy dla 
śmiercionośnych sił zbrojnych, tak doszło do powstania świata, w którym żyjemy, pełnego zaburzeń i fałszu. Gdy znamy film "Incepcja" wiemy, jak groźna może być jedna 
jedyna myśl. Jedna z pozoru niewinna myśl, niosąca w sobie podły zamysł, zafałszowanie prawdy, może być jak wirus, który wprowadzi potężne zaburzenie i zdegeneruje 
wszystko.
Tym więc, co jest najważniejsze w życiu jest DĄŻENIE DO PRAWDY, TĘSKNOTA ZA PRAWDĄ, POZBYWANIE SIĘ FAŁSZU ZE SWOJEGO SYSTEMU.

Uważajmy na to, co czytamy. Manipulacja bowiem zawsze polega na tym, że w całe multum prawdziwych informacji wsącza się jedną lub dwie nieprawdziwe. Na początku 
manipulator podaje nam prawdziwe informacje, które mają na celu zjednać nas, pozyskać naszą przychylność. Gdy już się nas w ten sposób urobi, podaje się 
fałszywą myśl i owija kolorowym papierem szlachetnych intencji. My, ludzie jesteśmy z gruntu dobrzy, chcemy z gruntu dobrze. Jeżeli robimy źle, to dlatego, że
mamy system przeświadczeń, w zwierciadle którego to zło jawi nam się jako dobro. Ostatnio na fb krążyła wypowiedź agenta CIA, ktory będąc na łożu śmierci przyznał
się do zamordowania w latach 70 i 80-tych ubiegłego wieku mnóstwa osób, które były niewygodne dla ówczesnego rządu. Wśród tych niewygodnych był Bob Marley, świetlista
dusza. Agent ten opowiadał, że Marley był mu bardzo bliski i był jedyną osobą, po którego zamordowaniu odczuwał wyrzuty sumienia. Miał w sobie jednak wkodowany program, że
robi dobrze zabijając go, ponieważ czyni to dla dobra Ameryki, dla dobra całego świata. Widzimy, że ten człowiek został poddany praniu mózgu. Jest to skrajny przykład.
Jednak my wszyscy takiemu praniu mózgu zostalismy poddani. Wszyscy mamy w sobie całą masę fałszywych przekonań, przeświadczeń na temat siebie, otaczającego świata.
Wydaje nam się jednak, że one są prawdziwe i dobre. W oparciu o nie więc działamy i często nieświadomie krzywdzimy siebie i innych. 
Dlatego się mówi, że "dobrymi intencjami jest wybrukowane piekło".

Nie przyjmujmy nic na wiarę. Sprawdzajmy, czy to, w co wierzymy zgodne jest z Prawdą, Najwyższą Prawdą Miłości. Gdy słyszymy, że ktoś coś mówi i widzimy, że zgadzamy się
ze wszystkim, po czym nagle jedna myśl jest jak "zgrzyt żelaza po szkle", wywołuje dyskomfort, skupmy się na niej. Nie pozwólmy, żeby kolejny potok słów danej osoby, uśpił 
naszą czujność. Nie znaczy to, że mamy patrzeć na wszystkich jak na manipulatorów, podejrzliwie ale to, że mamy szukać swojej prawdy, sprawdzać wszystko i posługiwać
się swoim czuciem. Na ogół od razu czujemy, kto jest "dobrym" człowiekiem. A im bardziej sami pracujemy nad fałszem w sobie, tym większa pojawia się w nas umiejetność
rozróżniania. Naszym zadaniem jest najpierw zrobienie porządku w sobie, w swoim wnętrzu.

Nasze głowy pracują często w odcieciu od serca, bo serce zawalone jest nieczystymi pożądaniami przybytku miednicy. Tak więc pożądamy władzy, pieniędzy, kariery, 
potęgi, ziemskich sukcesów, wpływów, przyjemności zmysłowych i te wszystkie popędy zarządzają naszym sercem. Zagłuszają je. Nasze serce stało się jak stajnia
Augiasza, zanieczyszczone, zbrukane, ograbione ze świętości. Czyste serce chce kochać, chce jedności z innymi, chce Miłości. I dlatego naszym zadaniem jest usłyszeć
tę tęsknotę serca przywaloną brudem niskich popędów. Musimy wyłuskać ją jak perłę. Patrzmy w serce, patrzmy na swoje zachowanie i sprawdzajmy, czy jest pełne Miłości. 
Sprawdzajmy, co nas motywuje... Czy nasze intencje służą dobru całości, czy służą tylko zaspokojeniu egoistycznych zachcianek?

Gdy zatęsknimy za Boskim Logosem, za Bogiem, za pierwotnym światem, gdy ta tęsknota będzie tak silna jak silne jest łaknienie powietrza u człowieka, który tonie,
wowczas spełnią się Słowa: "gdy uczeń jest gotowy, przychodzi Nauczyciel". Gnoza zapuka do naszych drzwi, gnostyczna siła przyjdzie. Albo Góra przyjdzie do Mahometa,
albo Mahomet dostanie znaki i przyjdzie do góry Kluczem jest poszukiwanie Świętego Słowa w swoim codziennym życiu, dostrajanie się do niego, zwracanie uwagi na
to, co robimy i jak funkcjonujemy.
Żeby było "jak na górze, tak na dole" nie może być hipokryzji, że co innego mówimy, co innego robimy. 

Jung powiedział "Gdy słowa usiłują zająć miejsce życia, wtedy psuje się słowa i życie". De Mello, zainspirowany Ewangelią Św. Jana napisał: "Patrz w milczeniu na
wszystkie rzeczy. Wkrótce zobaczysz Słowo. Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród mas...Budzi litość widok usilnych starań tych, którzy chcą przemienić na nowo
ciało w słowo. Słowa, słowa, słowa..."

Nasze słowa stały się puste. Mają moc tworzenia, ale nie mają Słowa w sobie, czyli nie mają w sobie Boskiej Zasady, Boskiej Proporcji, Boskiego Zamysłu. Grudzień jest
miesiącem 12, dającym po numerologicznej redukcji trójkę- symbol słów, komunikacji. Zwracajmy uwagę na słowa, na sposób komunikowania się, na myśli, na to, z jakich idei,
jakich fundamentalnych przekonań żyjemy. Musimy wiedzieć, że Słowa nie odnajdziemy ani nie odtworzymy słowami. Żadne wymyślone przez ludzi systemy nie uszlachetnią nas,
nie odrestaurują Słowa. A to z tej prostej przyczyny, że w nich nie ma Istoty. Einstein powiedział, że gdy mamy problem, nie rozwiązemy go tym samym poziomem myślenia,
który go stworzył. Analogicznie, my potrzebujemy Wyższego Myślenia, żeby rozwiązać problem naszego upadłego sposobu rozumowania. I ten Wyższy poziom, Boski Poziom, 
Logos, głowa połączona z sercem, jest i może stać się naszą rzeczywistością. 

Możemy jednak przywołać go do siebie jedynie wielką tęsknotą za Nim, wyrażającą się w poszukiwaniu Go i w unikaniu zła, dążeniu do Miłości w słowach, czynach, 
myślach. My nie osiągniemy sami doskonałości, ale mamy starać się postępować najlepiej jak umiemy i zawsze mieć świadomość, że możemy być w błędzie.
Ta gotowość do przemiany, chęć świadomego rozświetlania swojego cienia jest jednym z przejawów tej tęsknoty.

Mamy jeden atom Boskiego Słowa w sercu. Maciupeńki, mniejszy niż tysięczna częśc włosa, jak mówi Bhavagadgita.
Poza tym cały nasz system jest upadły. Głos tej maleńkiej cząsteczki jest bardzo cichy, nikły i słaby.
Dlatego musimy się nad Nim pochylić, wejść w cisze, wyczyścić stajnię Augiasza z brudnych żądz, z głupich chciejstw, pragnień, które nie mają nic wspólnego z 
Łaknieniem Boga. Cóż może być ważniejszego w życiu od Powrotu do Boga? Jakaś karierka? Jakieś pieniądze, ktorych z sobą do trumny nie zabierzemy? Jakaś sława, która
przeminie z wiatrem szybciej niż myślimy? Jakaś władza, która sprawi, że unieszczęśliwimy wszystkich i wszyscy będą nas nienawidzić? Bóg jest Wiedzą, Miłością,
Szczęściem, Radością i obdarowuje wszystkich ktorzy stawiają Go na pierwszym miejscu bardzo hojnie wszystkim, czego potrzebują.

Gdy popatrzymy na ryciny egipskie, widzimy, że na wielu z nich faraon lub bóg Ozyrys ma na głowie dziwną czapkę, taką wielką, wydłużoną jak butelka. Co to jest? Jest to obraz
gruczołu grasicy, który pod wpływem naszej tęsknoty za Bogiem, promieniowania Boskiego Atomu w naszym sercu wydziela pewien hormon, będącego materialnym obrazem
tego promieniowania. Dostaje się on do krwi a krerw transportuje go do głowy.
Emanuje ono z naszego mostka i przyciąga do nas Moc Gnostycznych Misteriów przemieniających nasze myślenie, łączących głowę z sercem.

Jest grudzień, czekamy na Święta. Jest to rodzinny czas, który ma nas jednoczyć w Chrystusie, przyominać o tym, że jesteśmy Jednym Organizmem, Jednym Systemem. 
W tym miesiącu szczególnie dotkliwie odczuwać będziemy wszystko to, co sprawia że czujemy się samotni wśród ludzi. Grudzien ukaże nam jak na dłoni
wszystkie nasze blokady i zaburzenia w komunikacji. Tym, co oddziela nas od siebie są myśli, słowa. Te bariery powstają w naszych umysłach, rodzą się z przeświadczeń.

Warto porzucić je i wejść w Ciszę, aby słuchając oddechu swojego i oddechu drugiego człowieka odnaleźć Ducha, który kiedyś nas wszystkich łączył. Gdy połączymy na 
powrót nasze serce z obecną w nim cząsteczką Ducha, Atmanem, a potem mocą Gnozy połączymy serce z głową, wówczas będziemy w łączności z Duchem a przez Niego 
z wszystkimi isntiejącymi duszami. W taki sposób "znikamy" (jak to mówia dzieci) samotność, alienację, błędną komunikację, blokady, zastoje i stagnację, które
prowadzą do chorób i śmierci. 

Duch jest Życiem, Umysł Twórcą, Ciało rezultatem. 
Oby znowu zapanowało Słowo, w którym jest Życie, i oby Życie było na powrót Światłością ludzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Korzenie i skrzydła

KORZENIE I SKRZYDŁA Nasz świat przypomina ogromny kocioł pełen zupy. Gotujemy się od tysięcy lat w jej mętnych wodach, przesiąknięci wą...