piątek, 29 września 2017

Znaczenie DZIEWIĄTKI w procesie gnostycznej przemiany




Znaczenie DZIEWIĄTKI w procesie gnostycznej przemiany

Cyfra 9 jest w numerologii wibracją symbolizującą Miłość Uniwersalną.  Z nauki powszechnej wiemy, że świat, w którym żyjemy  nie jest zgodny z Boskim Ładem. Powstał on wskutek faktu, że człowiek (pierwotny mikrokosmos) odszedł od Boskiego Planu i związał się z materialną, dualną rzeczywistością, która nigdy nie miała być  jego domem. Większość z nas posiada intuicyjną pamięć pełnego miłości  i harmonii miejsca, w którym panuje błogość i radość. Nasz świat taki nie jest. Żyjemy w  systemie, który  jest pełen cierpienia.  Tymi wibracjami wypełnione jest nasze pole oddechu . Wszyscy oddychamy  powietrzem, w którym zapisane są pełne bólu doświadczenia nasze i naszych bliźnich. Wdychamy i wydychamy  atomy cierpienia, śmierci, choroby, przemijania, które zostały uwolnione przez oddech naszych braci i sióstr. 

Ze względu na przyzwyczajenie, niekoniecznie jesteśmy tego w każdej chwili świadomi.  Na tej samej zasadzie przyzwyczajamy się do odoru, panującego w miejscu, w którym ciągle przebywamy i go nie czujemy. Pamiętamy też książkę „Lot nad kukułczym gniazdem”, gdzie pacjenci szpitala psychiatrycznego „karmieni” codzienną dawką propagandy z głośnika, już jej nie słyszeli. Z tej książki pochodzą poniższe dwa cytaty:  „Świat należy do silnych! Nasza egzystencja oparta jest na zasadzie, że silni rosną w siłę, pożerając słabszych. Musimy się z tym pogodzić. To zupełnie normalne. Poniekąd prawo przyrody. Króliki je akceptują i wiedzą, że rola silnych przypada wilkom. Same zaś są sprytne, płochliwe i zwinne, kopią nory i kryją się, gdy wilk jest w pobliżu. Jeżeli przetrwają, gra toczy się dalej. Znają swoje miejsce. Na pewno żaden nie rzuci się na wilka. Bo to nie byłoby rozsądne, prawda?” „Wszędzie dookoła dzieją się rzeczy straszne, szalone i ohydne: tak wariackie i nierealne, że trudno nad nimi płakać, a jednocześnie zbyt prawdziwe, żeby można się było śmiać.”

Jesteśmy zanurzeni i pływamy w tych częstotliwościach jak ryby w oceanie. Jedna ze współczesnych teorii fizyki kwantowej zakłada, że nasz świat jest zbudowany na zasadzie fantomu i hologramu. Każda część rzeczywistości holograficznej zawiera w sobie jednocześnie pomniejszony w odpowiedniej skali obraz całości. Oddzielność cząstek elementarnych, kształtujących ten świat, jest iluzją. Na głębszym poziomie rzeczywistości wszystkie rzeczy we wszechświecie są ze sobą połączone. „Elektrony w atomach węgla w mózgu człowieka są połączone z elementarnymi cząstkami, które tworzą każdego łososia, pływającego w morzu. Są jednocześnie połączone z każdym bijącym sercem oraz z każdą lśniącą na niebie gwiazdą. Wszystko jest połączone ze wszystkim.” 

Jak napisał poeta John Donne: „Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą; każdy stanowi ułomek kontynentu, część lądu. […] Śmierć każdego człowieka umniejsza mnie, albowiem jestem zespolony z ludzkością. Przeto nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie”. 

Hologram stanowi matrycę, która daje początek wszelkim zjawiskom we wszechświecie. Każdy indywidualny mózg stanowi niepodzielną część większego hologramu i jest całkowiicie powiązany ze wszystkim, co istnieje. Obiektywnej rzeczywistości nie ma w naszych postrzeżeniach. Jesteśmy jedynie „odbiorcami”, zanurzonymi w świetlnym morzu często-tliwości. To, co z tego morza wyławiamy, kreując fizyczną rzeczywistość, stanowi jedynie jeden kanał, spośród wielu kanałów odbioru istniejących w super hologramie. Nasza percepcja oparta jest o wspólne oprogramowanie, pod które wszyscy jesteśmy podłączeni. Śnimy zbiorowy sen. Programista, który nas zakodował uczynił z tego świata więzienie a dla nas napisał rolę niewolników.

A może to my sami byliśmy tymi programistami i własnym egocentryzmem zgotowaliśmy sobie ten los?
Istnieje w nas jednak atom, który nie jest ze świata niewolników a z Duchowego Domu, Źródła, z którego wyszliśmy,  tkanego Bezwarunkową Miłością. Gdy atom ten staje się aktywny, zaczyna wydzielać do tej zepsutej rzeczywistości przepiękną różaną woń rajskiego ogrodu. Ta woń to subtelna zapowiedź bezwarunkowej miłości, zwiastun wolności.

Ten świat nie da nam  miłości; on może nam ją najwyżej odzwierciedlić. Jest on bowiem lustrzanym odbiciem Prawdziwej Rzeczywistości, odciętym jednak od Jej energii. Odciętym od Boskiej Miłości. Mikroświat każdego człowieka jest natomiast odzwierciedleniem  jego wnętrza, bo tu wszystko jest zbudowane w oparciu o prawa odwzorowania i odbicia. W każdej części rzeczywistości zawarta jest jednocześnie całość. Kiedy więc mamy miłość w sobie i potrafimy ją wypromieniować, inni ludzie jak lustra oddają nam ją z powrotem.

Nasze odejście od boskiego planu i zanurzenie w abstrakcyjny świat, przyniosło jako skutek narodziny miliardów fałszywych jaźni, które nazywamy ego. Słowo „ego” to angielskie „I go”- „ ja idę”.  To tłumaczenie wskazuje na podróż, doświadczanie, drogę. Implikuje ciągłą zmianę, ruch, niestałość, w odróżnieniu od Boskiej Jaźni, będącej stałą, niezmienną rzeczywistością. 
„I go” to głupiec z kart tarota, który wyrusza w podróż w nieznane. Odrywa się od Źródła, popada w mniemanie, iż jest odrębny, osobny. I z tej pierwotnej iluzji rodzi się wielkie psychologiczne zagadnienie: „ja a inni”, „ja a całość istnienia”, które jest motywem przewodnim każdego ludzkiego życia . I to ono jest właśnie istotą znaczenia wibracji 9.

Dziewiątka jest magiczną cyfrą, która ukazuje holograficzną budowę naszego wszechświata. Cyfry od 1 do 9 symbolizują podstawowe cegiełki, z których zbudowany jest ten świat. Wszystkie dawne kultury wiedziały, ze żyjemy w rzeczywistości zaprogramowanej przez liczby. Wiedzial o tym Pitagoras, wiedzieli kapłani starożytnego Egiptu, kabaliści a takze mędrcy starożytnych Chin. Dziewięć jest największą cyfrą, więc oznacza ona pewną całość, zbiorowość, społeczeństwo. Dziewięć jest jak lustrzana powierzchnia oświeconego umysłu.
Cyfra ta dodana  bowiem do jakiejkolwiek innej liczby, da nam w sumie poddanej numerologicznej redukcji, tę samą liczbę, np. 9+1=10; 1+0=1.  9+2=11; 1+1=2;  9+3=12; 1+2=3, itd.  

Jest więc to w pewnym sensie symbol identycznych cząsteczek, z których zbudowany jest nasz świat a które różnią się tylko skalą. Jest to umysł, który oddaje wiernie, bez zniekształceń to, co postrzegł a jednocześnie wzmacnia to swoją energią, nasycając rzeczywistość miłością. Dlatego Gnoza uważa wibrację 9 za liczbę człowieka doskonałego.
Obecna holograficzna matryca to wzorzec głupca, który utkał ją swoim egocentrycznym „I go”. W takiej  macierzy, w której każdy podłączony pod nią człowiek postrzega siebie jako odrębną, najważniejszą na świecie jednostkę, dochodzi do ciągłej walki wywołanej konfliktem interesów.
I dlatego Prawem Energii, związanym z wibracją 9 i miesiącem wrześniem, którego zrozumienie i przejawienie w życiu pozwala nam na powrót do Źródła, jest: „Życie w zgodzie ze sobą i innymi ludźmi”, w odróżnieniu od programów walki, konkurencji i rywalizacji. 

Zatrzymajmy się przez chwilę, aby przeanalizować to Prawo i właściwie je zrozumieć. Pierwsza część zdania brzmi „życie w zgodzie ze sobą” a druga „i innymi ludźmi”. Prawo to powinno właściwie brzmieć „Życie w zgodzie z sobą to życie w zgodzie z innymi ludźmi”.

Klucz do prawidłowego odkodowania tego Prawa znajduje się w pojęciu tego, kim jest owo „ja”, z którym mam żyć w zgodzie. I tu przychodzą nam z pomocą słowa Rumiego : „Only if you deny yourself, you will die enough to know the mistery of union”- „Jedynie wówczas, gdy zaprzeczysz samemu sobie, staniesz się wystarczająco martwy, aby poznać misterium jedności”.  Można te słowa zatem odnieść do gnostycznego  procesu umierania naszego ego i odnalezienia prawdziwej jaźni.
Jednak zdanie „życie w zgodzie ze sobą” wskazuje na proces harmonijny, wolny od walki z samym sobą i zadawania sobie gwałtu. Można powiedzieć, że jest tu zawarty jakiś paradoks. Jakże mam bowiem zaprzeczać samemu sobie bez walki z samym sobą? Jest na to sposób.
  
W książce „Wilk Stepowy” Hermann Hesse napisał: „zasadę miłości bliźniego wpojono mu bowiem równie głęboko, jak nienawiść do samego siebie i w ten sposób całe jego życie stało się przykładem, że bez miłości własnej niemożliwa jest też miłość bliźniego, że nienawiść do samego siebie jest tym samym co skrajny egoizm i płodzi w końcu tę samą okrutną samotność i rozpacz.”

W zdaniu tym mamy nawiązanie do teorii holograficznej budowy wszechświata, gdzie każda cząsteczka jest odwzorowaniem całości. Jezus powiedział „kochaj bliźniego swego jak siebie samego”. Jeżeli będziemy żywić nienawiść do samego siebie, będącego cząsteczką całości, nienawidzić będziemy i całość.  Musimy zatem najpierw sami siebie nasycić miłością płynącą z Boskiego Atomu w sercu. 
Postrzeganie siebie samego jako odrębnej istoty, zrodziło wiele iluzji dotyczących naszych braków, ułomności, wad i słabości. Zaprogramowani jesteśmy na niedoskonałość. Dopóki nie rozświetlimy swojego cienia, nie nasycimy go  światłem zrozumienia, że jako odzwierciedlenie Boskiej Jaźni nie możemy być pełni braków i wad, będziemy zwalczać samych siebie i sabotować. Znajdzie to odzwierciedlenie w konfliktach z innymi, bowiem będziemy albo zwalczać cechy, które widzimy u siebie w innych, albo im zazdrościć czegoś, czego wydaje nam się, że nie posiadamy.

Nasycenie siebie miłością zrozumiemy dobrze tylko wówczas, gdy pojmiemy że nie mamy nasycać własnego ego aprobatą i podążać za własną egoistyczną wolą. Gdy rozpoznamy głos Tego Innego w nas, coraz bardziej utożsamiać się będziemy z tym cichym Istnieniem, zamiast z hałaśliwymi, zmiennymi, fałszywymi wyobrażeniami na swój temat. Coraz bardziej też dostosowywać będziemy nasze działanie do Woli Boga, którego usłyszymy w ciszy swojego wnętrza.

Wibracja 9 może nam się kojarzyć z 9 miesiącami ciąży a ta z narodzinami dziecka. Tym wewnętrznym dzieckiem jest w pewien sposób nasze ego. Z pomocą gnostycznego Światła, mamy stać się mądrym, odpowiedzialnym rodzicem, który swoją miłością rozświetli je i uzdrowi wszystkie jego rany, tak aby nasza osobowość mogła się przetransmutować.

Wrzesień, jako dziewiąty miesiąc ukazuje nam wszystkie aspekty nas samych, które nie znajdują się w harmonii i równowadze. W tym miesiącu wyjdą na światło dzienne wszystkie wewnętrzne konflikty, niedobory, programy walki, konkurencji, rywalizacji. Wypłyną po to, aby nakłonić nas do wzięcia odpowiedzialności za samego siebie, ktore jest rownoznaczne z roztoczeniem nad samym sobą opieki i pokochaniem samego siebie. Ale pokochaniem w oświecony Mądrością Źródła sposób. 

Wszystkie dni, miesiące i lata naznaczone wibracją 9, mają w sobie aspekt potężnego oczyszczania, a co się z tym wiąże –emocjonalnego bólu. Największe  czyszczenia mamy na polu relacji międzyludzkich, gdy widzimy jak nasza własna ignorancja jest przyczyną cierpienia naszego i  innych ludzi.  Inni  ukazują nam to, czego jeszcze w sobie nie uzdrowiliśmy i nie są to zazwyczaj przyjemne doświadczenia. 

Warto więc w takich chwilach wybaczać samemu sobie i drugiemu człowiekowi to, co jest jeszcze w nas niedoskonałe. Gdy wyrażamy wdzięczność komuś, sobie i Gnozie za wykreowanie dla nas doświadczenia, które umożliwia nasze uzdrawianie, przestajemy oceniać siebie i innych i przysparzać sobie dodatkowego bólu.  Warto też być w prawdzie wobec samego siebie i innych i przyznawać się do popełnionych błędów. 

Pewien duchowy nauczyciel rzekł kiedyś: „-gdy obwiniasz innych-śpisz, -gdy obwiniasz siebie- budzisz się, -gdy nie obwiniasz nikogo, jesteś oświecony”. Jest to bardzo głębokie spostrzeżenie. Poczucie winy i wstydu  to najbardziej toksyczne emocje ze wszystkich. Nie są nam one wcale potrzebne. Powodują bowiem nienawiść do samego siebie i brak szacunku. Rodzą potrzebę obwiniania innych. Potrzebna jest umiejętność brania odpowiedzialności za własne postępowanie, zauważanie swoich błędów i wyciąganie z nich wniosków. Jednak nie ma to nic wspólnego z poczuciem winy czy wstydu. Są to programy, które zostały stworzone po to, aby uczynić z nas niewolników, nad którymi można mieć emocjonalną władzę i którymi można manipulować.

Antidotum na poczucie winy czy wstydu jest WDZIĘCZNOŚĆ. Gdy dziękuję sobie za  to, że Boska Iskra we mnie wykreowała mi i innej osobie doświadczenie, dzięki któremu staję się bardziej oczyszczony, znika kwestia winy. Wina w nas wytwarza pewną próżnię i domaga się kary. Jest „matką” mechanizmu kata i ofiary a ten jest jak wiadomo, jednym z programów ego- osobowości.

Życie w zgodzie ze sobą i innymi ludźmi to pozwalanie sobie na stopniowy proces rozwoju.
Krok za krokiem postępujemy ścieżką, nie wymagając od siebie ani za dużo, ani za mało. Gdy jesteśmy w stanie wczuć się w siebie i kochać siebie na każdym etapie rozwoju, przyciągamy do swojego świata ludzi, którzy nas też kochają. 

Dużo mówi się o tym, że mamy kochać wszystkich,  akceptować ich, nie odcinać się od nikogo. Taki jest wzniosły ideał i po transfiguracji jego realizacja jest  możliwa. Jest to ideał, do którego mamy dążyć i coraz bardziej udoskonalać się w kochaniu siebie i innych. Zdarzają się jednak ludzie obiektywnie toksyczni; tacy o programach wampirycznych, którzy sprawiają, że tracimy siły życiowe.

 Judith Orloff , psychiatra intuicyjny, opowiada w swojej książce o doświadczeniu z obserwowaniem roślin fotografowanych metodą Kirliana. Fotografowano świetlistą aurę wokół roślin i obserwowano, jak zmienia się ona pod wpływem kontaktu z różnymi ludźmi. Gdy przy danym kwiatku dłoń położyła osoba arogancka, napastliwa o wybujalym ego, światło wokół rośliny kurczyło się. Kwiat kulił się w sobie, wycofywał energię do środka. 

Skoro taki jest obiektywny wpływ niektórych osób na rośliny, to identyczny będzie na ludzi. I dopóki tak jest, nie mamy obowiązku zmuszać się do kontaktu z takim człowiekiem, ponieważ będzie to przejaw braku zdrowej miłości do samego siebie. Ważne tylko, aby nie oszukiwać siebie i nie unikać osób, z którymi mamy jakieś inne problemy, związane z naszym nieuzdrowionym cieniem. 

„Wszyscy wiedzą, że kropla łączy się z oceanem, ale niewielu wie, że ocean wnika w kroplę”. Póki żyjemy z ziemskiej duszy, z ego, jesteśmy odzwierciedleniem Matriksowej rzeczywistości, zakodowanej na prawo silniejszego, na walkę, konkurencję, rywalizacji ( niektóre nurty psychologii uznają skłonność do rywalizacji za coś pożądanego, będącego przejawem psychicznego zdrowia. ) Gdy jednak stajemy się oczyszczoną z programów ego, czystą jak łza perłą, wówczas jesteśmy Jednią z Oceanem Boskiej Miłości.

Energie września, energie 9-tego, 18-tego, 27- mego dnia każdego miesiąca, lata o numerologicznej wartości równej 9 (np. rok 2016- 2+0+1+6=9) ukazują nam poprzez niełatwe emocjonalne doświadczenia te aspekty w nas, które wymagają dostrojenia do Boskiej Harmonii, do muzyki sfer. 

Dziewięć jest wibracją odrzucania z naszej przestrzeni tego, co szkodzi całości  istnienia. Nasze życie przebiega według pewnych  cykli, które również są holograficzne. Siedem dni, tygodni, miesięcy, lat, dekad, wieków, etc. siejemy, by w ósmym dniu, tygodniu, miesiącu, roku zebrać plony a w dziewiątym doświadczyć odrzucenia tego, co niepotrzebne, oczyszczenia naszej przestrzeni z tego, co nam lub Całości nie służy. Im bardziej dostrojeni jesteśmy do rytmu Źródła, tym mniej bolesny okazuje się ten dziewiąty dzień, tydzień, miesiąc lub rok.

Możemy świadomie wykorzystać tę wiedzę i nie planować na dzień związany z wibracją 9, czyli np. 9, 18, 27 danego miesiąca, czy dzień, który po zsumowaniu wszystkich wibracji wchodzących w skład daty daje nam liczbę 9, żadnych ważnych spotkań z innymi ludźmi, ani rozpoczęcia jakichś nowych projektów, przedsięwzięć. Jest to bowiem czas najmniej korzystny energetycznie z możliwych.  Sprzyjają oczyszczaniu i dopełnianiu się pewnych cykli.

Wrzesień jest miesiącem, w którym po jesiennej równonocy, Światła zaczyna ubywać a my zanurzamy się w mrok własnej duszy. Jest to czas sprzyjający konfrontacji z własnym cieniem i otuleniu go światłem miłości i zrozumienia. 

W obecnej Erze Wodnika, człowiek ulega kosmicznej przemianie i zwiększa się zakres jego wibracji. „Nadchodząca era bedzie miala niezwykle korzystny i inspirujacy wplyw na artystow, szczególnie tych aktywnych w muzyce i malarstwie. Rozszerzenie widzialnego spektrum kolorow oraz znanej nam skali dzwiekow z siedmiu do dziewieciu, jest wlasciwe dla atmosferycznego przewrotu. Podczerwien i ultrafiolet stana sie widoczne. Rownoczesnie korespondujace z nimi dzwieki stana sie slyszalne, gdyz zarowno sluch jak i wzrok zostana rozszerzone. Nowa manifestacja formy w malarstwie przybliży nam to, co odlegle i bedzie mogla dzieki temu wywrzeć uwalniający wplyw.”

Powyższy cytat z ksiązki Jana van Rijckenborgha ukazuje jeszcze jeden aspekt związany z wibracją 9, jako symbolu człowieka doskonałego.

Gdy popatrzymy na graficzne przedstawienie tej cyfry, ujrzymy na górze koło (symbol Pełni, Pleromy) z którego spływa w dół światło. W taki sposób spływa na nas łaska Gnozy, która niczym lina ratunkowa rzucana jest nam, „synom marnotrawnym”, abyśmy mogli powrócić do Domu Ojca.

Żyjemy w świecie, który postrzegamy przez filtry własnego ego. Widzimy twardą materialną rzeczywistość, podczas gdy, jak to stwierdził brytyjski fizyk, Sir Arthur Eddington „Materia jest upiornie pustą przestrzenią”. Bardziej precyzyjnie można by powiedzieć, że pustą przestrzenią jest ona w 99,9999999 procentach!  (i znowu ta 9, która zdaje się być metaforą ciszy. Przez swoją zdolność odzwierciedlania może stać się kanwą rzeczywistości )

I na koniec kilka pomocnych cytatów:
"Aby być wolnym w tym świecie, musisz umrzeć dla świata" (Nisargadatta Maharaj)
"Jeśli dojdziesz do ładu z własnym wnętrzem, wówczas to, co zewnętrzne, samo się ułoży. Rzeczywistość pierwotna tkwi wewnątrz, a zewnętrzna jest wobec niej wtórna" (Eckhart Tolle)

Mistrz Eckhart stwierdził, że Najszybszym rumakiem niosącym nas do doskonałości jest cierpienie. Prawda ta staje się naszą rzeczywistością, szczególnie w dniach związanych z wibracją 9.
Gdy umiemy dostrzec w tym błogosławieństwo, a nie karę, poddajemy się temu i nie stawiamy oporu.

Nie sprzeciwiajcie się złu
W ogrodach Boskiej Miłości
Nie istnieje wszak nic
Ze słabej ludzkiej złości

Nie sprzeciwiajcie się złu
Z miłością wychodźcie naprzeciw
Bo Światło rozpuszcza mrok
Skuteczniej niż pełen zła sprzeciw

Nie sprzeciwiajcie się złu
Szukajcie łagodności
Rozświetlajcie swój mrok
W postawie pełnej czujności

Nie sprzeciwiajcie się złu
Bo to, co na zewnątrz widzicie
Jest wywróconym na wierzch
Wnętrza waszego odbiciem

Nie sprzeciwiajcie się złu
Świat uzdrawiajcie w sobie
Światłem otulcie swój mrok
By zło na zewnątrz uzdrowić

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Korzenie i skrzydła

KORZENIE I SKRZYDŁA Nasz świat przypomina ogromny kocioł pełen zupy. Gotujemy się od tysięcy lat w jej mętnych wodach, przesiąknięci wą...