piątek, 21 października 2016

Odżywianie a Wyzwolenie z Matriksa




W poniższym artykule chcę poruszyć kwestię dość delikatną, ponieważ, jak pokazuje doświadczenie, budzącą wiele emocji.  Jest nią spożywanie mięsa przez osoby uduchowione.

Wiele zostało na ten napisane, powiedziane. Wiele jest nurtów i scieżek, które głoszą całkowicie przeciwstawne opinie dotyczące zdrowotnych wlaściwości mięsa.
Dzisiejszy wpis ma nie tyle dotyczyć wpływu mięsa na stan naszego zdrowia fizycznego, ile energetycznego, nie tyle somy, co psyche. Mówi się, że „W zdrowym ciele, zdrowy duch“. Tak naprawdę, aby wypełnił nas Prawdziwy Duch, potrzebujemy najpierw odbudować naszą pierwotną  duszę. A to staje się tylko możliwe jeżeli zadbamy o nasze fizyczne ciało a ściślej mówiąc o jakość pokarmu, jaki mu dostarczamy.

Od razu na wstępie chcę napisać, że artykuł ten nie ma na celu prawienia morałów ani wpędzania w poczucie winy, jak to ma czesto miejsce, gdy poruszamy kwestię niejedzenia mięsa. Poczucie winy i wstydu nie slużą nikomu. Sa tak samo toksyczne jak toksyczne jedzenie. W naszej materialnej rzeczywistości jesteśmy bardzo często zagubieni w gąszczu przeróżnych teorii a także pokus, pułapek zastawianych na nas przez różne ciemne siły bazujące na naszych słabościach.

Błądzimy jak ślepcy po omacku, szukamy ścieżki wyjścia z labiryntu. Jednak, gdy odnajdziemy właściwą drogę i się jej trzymamy, nieważne staje się, jak wiele razy zabrnęliśmy w ślepą uliczkę, waląc bezskutecznie głową w mur w nadziei, że go przebijemy. Nie ma więc co wpadać w poczucie winy, bo to nas tylko dołuje. Nie ma co się wzajemnie oskarżać, ponieważ wszyscy ciągle tu „grzeszymy“ i „grzechem“ jest osąd sam w sobie.

Zanim dostąpimy „oświecenia“ ciągle błądzimy i upadamy. Ważne jest, abyśmy mieli wolę powstania, silniejszą niż wszystko inne. Nasza wola, wola podniesienia się, nasza tęsknota za tym, co najświętsze może zdziałać wielkie rzeczy. Każdy z nas ma tę moc w sobie. Ważne, żeby ją odnaleźć, odnaleźć w sobie tę wiarę, dzięki której będziemy mogli góry przenosić.

Gnoza- Poznanie, ta Święta, najukochańsza Wiedza jest jak złota nić Ariadny, podarowana nam abyśmy mogli znaleźć ścieżkę wyjścia z labiryntu Matriksa.

Artykuł ten nie jest  pisany przeciwko nikomu ale raczej z myślą o osobach uduchowionych, tęskniacych za Wyższą Rzeczywistością, których dusze wyrywają się do Światła, wołają o ratunek. I nie mogą ciagle się przebić, przeskoczyć pewnego pułapu wibracji ze względu na nieprawidłowe odżywianie. Jeżeli chcemy wylogować się z Matriksa, musimy przestać jeść mięso.

Dlaczego?

Dlatego, że dopóki jemy mięso, dopóty w energia w naszym ciele, której nośnikiem jest krew, będzie zbyt niska, żebyśmy mogli się wznieść lub żebyśmy mogli zostać wzniesieni.
Gnoza głosi, że krew jest materialnym  nośnikiem energii oraz  duszy. 



Zanim przejdziemy do głównego tematu, wyjaśnimy sobie kilka pojęć, aby dobrze wszystko zrozumieć.

Dusza człowieka współczesnego nie jest tą samą dusza, którą posiadał on jako pierwotny boski człowiek. 

Ogólnie, dusza jest czynnikiem animującym ciało. Kiedyś połączona była z Duchem, z Bogiem, ze Źródłem. Gdy człowiek odwrócił się od Boga i zaczął kierować się w swym postępowaniu własną, tzw. wolną wolą, owo święte, pierwotne połączenie z Duchem wygasło. Jego dusza stała się duszą dialektyczną, dostrojoną do eterów tego świata. Sam człowiek stał się istotą posiadajacą osobowość utkaną z czterech, wzajemnie od siebie zależnych ciał: fizycznego, eterycznego, astralnego i mentalnego.

Jego dusza została podłączona pod energie tego świata, które są siłami lucyferycznymi, energiami odbitego- nie pierwotnego Światła. Płyną one z różnych poziomów planu astralnego. Przenikają one powietrze, którym oddychamy. Pobieramy je wraz z każdym oddechem i z nich żyjemy. Asymilujemy je rownież wraz z pożywieniem.

Istnieją dwa pola astralne. Pierwsze pole jest tzw. polem oddechu natury śmierci, czyli rzeczywistości trzeciego wymiaru. Posiada ono zróznicowane poziomy energetyczne, począwszy od bardzo niskich, ciężkich, mrocznych wibracji po bardziej subtelne.

Drugie pole astralne jest przejściowym polem, łącznikiem pomiędzy tym światem a przestrzenią Ducha, Pierwotnego Źrodła.
Odznacza się ono najwyższymi wibracjami, jakich może doświadczyć człowiek znajdujący się na Ziemi. Jest to pole astralne Gnostycznego Braterstwa. Zostało utworzone jako rezultat pełnej miłości i poświęcenia, wytrwałej pracy nad sobą osób przetransfigurowanych, czyli oświeconych. Istot, którym udało się rozpuścić swoje „ja“ i stać się Jednym z Bogiem- z czystą, bezwarunkową Miłością. 

Pole astralne jest miejscem, do którego udajemy się podczas snu. Jest ono rownież przestrzenią, do której idziemy, gdy umrzemy (po śmierci nie wracamy więc do Domu, do Boga, jak wielu z nas myśli a udajemy się do innej przestrzeni Matriksa). Jak już napisałam wcześniej, z energii tego pola korzystamy też podczas naszego życia na tzw. jawie. 


Pole astralne nazywane jest inaczej strefą odbić. Tworzą je bowiem, bardzo wrażliwe na wszelkie poruszenia energii, atomy. Każda myśl, która wychodzi od nas, znajduje natychmiast swoje energetyczne odzwierciedlenie na planie astralnym. Dlatego im wyższe wibracje mają nasze myśli i słowa,  tym wyżej wibrują atomy ciała astralnego. A im wyższe wibracje naszego ciała astralnego, do tym wyższych poziomów astralnego pola mamy dostęp. Dostęp do właściwego pola astralnego ma kluczowe znaczenie dla naszego wyzwolenia się z Matriksa.


Najważniejszym zadaniem, które mamy do wykonania, gdy chcemy się wyzwolić, jest na początek trwała przemiana naszych czterech ciał, podniesienie ich wibracji tak, aby stać się energetycznie niedostępnym dla niskich sił zamieszkujących astral.
Dopóki tego nie zrobimy, będziemy ciągle pokarmem dla energetycznych pasożytów, które ściągać nas będą w dół.

Nasz upadek w materię nie jest bowiem odejściem  od Źrodła w sensie czasoprzestrzennym. Jest on odejściem w sensie wibracji. Obecnie żyjemy ze światła o tak niskiej energii, że gdyby dotknęła nas Miłość Pierwotnego Źródła, rozsadziłaby nas ona. Nasz system nie wytrzymałby tak potężnego Światła i by się spalił.  Potrzebujemy więc odtworzyć nasze pierwotne, świetliste ciało. To, które mieliśmy przed upadkiem. Musimy odtworzyć pierwotną duszę, aby za jej pośrednictwem na powrót polączyć się z Duchem. Na tym polega transfiguracja.

I pierwszym najbardziej podstawowym warunkiem, aby ten proces budowania nowej duszy, mógł się w nas zacząć jest, obok naszej tęsknoty za wyzwoleniem, odstawienie mięsa.

Mięso posiada bardzo niskie wibracje energetyczne. Zwierzęta posiadają świadomość zbiorową, duszę grupową. Gdy zwierzę zostaje prowadzone na rzeź, bardzo się boi. Ten  lęk wyzwala agresję, nienawiść, ból. Na planie materialnym zapis tego lęku, przerażenia i cierpienia, znajduje się w hormonach, które wydzielają jego gruczoły dokrewne. Zjadając mięso wchłaniamy więc na przykład kortyzol czy adrenalinę  a dodatkowo i hormony wzrostu, które są wstrzykiwane zwierzętom, aby szybciej rosły.

Wprowadza to potężny informacyjny chaos w nasz układ hormonalny. Jak wiemy, poszczególne gruczoły dokrewne stanowią łącznik pomiędzy ciałem fizycznym czlowieka a  czakrami. Po zjedzeniu mięsa nasz ustrój musi sobie poradzić z neutralizacją wszystkich tych toksycznych substancji i energii. Traci na to mnostwo sił żywotnych, co skutkuje potężnym obniżeniem wibracji.

Mięso zwierząt, co logiczne, przesycone jest zwierzęcą krwią. Ta ostatnia jest nośnikiem zwierzęcej duszy. Jest w niej zapis zwierzęcych instynktów, odruchów a także zwierzęcej „mentalności“. Gdy więc zjadamy mięso, dostrajamy się nie tylko do nisko wibrujących energii stresu, nienawiści, agresji ale też do zwierzecego popędu płciowego czy programu selekcji naturalnej, który ze świętymi przestrzeniami nie ma nic wspólnego.

Spadek wibracji ciała fizycznego, wpływa na obniżenie światła trzech pozostałych ciał. Dostrajamy się więc mentalnie, emocjonalnie i fizycznie na własne życzenie do bardzo nisko energetycznych, mrocznych przestrzeni planu astralnego.
Stajemy się pożywieniem dla pasożytów tego planu, którym wytwarzane przez nas energie bardzo smakują. Jak bardzo się mylimy myśląc, że znajdujemy na szczycie łańcucha pokarmowego.

Te pasożyty energetyczne to archonci, myślaki, egregory, gadzie istoty itd. Są to byty, którym bardzo zależy na tym abyśmy nigdy nie wydostali z Matriksa. Jesteśmy przecież ich żywicielami. Gdy mamy niskie wibracje, podatni stajemy się na ich wpływ, ponieważ nasze energie wchodzą z nimi w rezonans. Z tego samego powodu stajemy się niedostępni dla duchowego światła, które ciągle płynie do nas z czystych astralnych przestrzeni. Podobne przyciąga podobne a to, co jest wibracyjnie różne nigdy się nie spotka. Światło z duchowych przestrzeni płynie ale, gdy jemy mięso,  nie jesteśmy w stanie po nie sięgnąć, ponieważ są to „za wysokie progi na nasze nogi“.

Im wyższe wibracje, tym większa „cisza w eterze“. Im niższe- tym większy informacyjny chaos, hałas, bałagan. Im wyżej wibrujące pożywienie przyjmujemy, tym łatwiej jest nam dostroić się do czystych planow mentalnych i uwolnić od ciągłej paplaniny umysłu. Im piękniejsze nasze myśli, tym bardziej dostrojeni jesteśmy do czystych astralnych przestrzeni a co za tym idzie stajemy się dostepni dla czystych transformujących gnostycznych sił.

Im wyższe wibracje ma nasze pożywienie, tym wyższe czakry otrzymują energetyczne zasilenie i tym bardziej uduchowieni się stajemy.

Większość ludzi na naszej planecie pracuje na trzech najniższych czakrach, które związane są z fizycznym przetrwaniem, prokreacją, emocjami, pożądaniem. Zanim nie przejdziemy przemiany, nie jesteśmy zdolni do bezwarunkowej miłości, do której tak bardzo tęsknimy a ktora jest dla nas osiągalna dopiero po transfiguracji. Abyśmy mogli osiągnąć ten pułap, pierwszym krokiem jest dostateczne otwarcie czakry serca. A to jest niemożliwe dopóki nie odstawimy mięsa. Cała energia z pożywienia, cała „para“  będzie bowiem szła „w gwizdek“ trzech najniższych czakramów.

Gnoza mówi, że współczesny człowiek bardziej jest zwierzęciem niż duchowa istotą. I patrząc na stopień otwarcia naszych czakr i ich pracę (od czasu upadku nasze czakry wirują w drugą stronę ), na fakt odłączenia od Ducha, trudno się z tym nie zgodzić. Cały nasz system uległ potężnej degeneracji. 

Gdy jemy mięso, pogłębiamy „zwierzęcość“ naszej natury. „Jesteś tym, co jesz“, jak mówi popularne powiedzenie.  Niektórzy ludzie, co może być szokujące,  muszą niestety jeść mięso. Są to osoby o duszy materialnej. Ich wibracje są tak niskie, że mięso jest dla ich zdrowia niezbędne. Jan van Rijckenborgh w którejś ze swych książek opisuje praktyki ze Starego Testamentu, polegające na składaniu ofiar z niewinnych zwierząt. Ponieważ zwierzęta były niewinne, dym ich palonych ciał wdychany przez upadłych ludzi przyczyniał się do oczyszczania ich dusz. Taką funkcję pełni też teraz mięso. Jest to smutna i straszliwa prawda o tym świecie.

Powyższa informacja nie ma jednak zastosowania do osób przebudzonych- psychików lub pneumatyków. (Więcej o 3 typach dusz przeczytasz w artykule o Energiach Października). Pneumatycy i psychicy nie muszą jeść mięsa a jeśli zależy im na wyzwoleniu, powinni robić wszystko, aby stać się wegetarianami.

Jeżeli bardzo lubisz mięso, jeżeli często próbowałeś je rzucić i Ci się to nie udało, bo ochota na ten smak zwyciężyła, nie poddawaj się i spróbuj je odstawić jeszcze raz. „Get up, Trinity, get up!“ ;)

 Jeżeli nie masz siły zrobić tego od razu, jednym cięciem, zrób to stopniowo, krok po kroku.

Najpierw odstaw czerwone mięso i jedz przez jakiś czas tylko drób i ryby. Potem odstaw drób i jedz tylko ryby. A na koniec zostaw i je, by żywić się samymi roślinami (owoce, warzywa). Te ostatnie pobierają pokarm od światła słonecznego, więc mają najwięcej prany, najwyższe wibracje. Ostatecznie, jedz przez pewien czas sojowe produkty o smaku mięsa. Oczywiście z umiarem, ponieważ to GMO. Jednak, gdy już nie możesz wytrzymać, lepiej jest zjeść raz na jakiś czas genetycznie modyfikowaną soję niż mięso. Soja nie posiada duszy a co za tym idzie, nie wytrawi twojej krwi pieczęcią niskich astralnych energii. Zresztą, gdy jesz mięso, to pośrednio spożywasz również i GMO, które znajduje się w paszach dla zwierząt.

Bardzo pomocna przy rzucaniu mięsa może się także okazać „modlitwa“. Słowo to nie ma dla większości z nas pozytywnych konotacji, ale to nieważne. Żarliwa modlitwa, rozumiana jako gorąca, ubrana w słowa prośba o pomoc w rzuceniu mięsa, praktykowana codziennie, przyniesie odpowiednie rezultaty.


Gnostyczna mądrość uczy nas, że walka z samym sobą nie na wiele się zdaje.
Dobry przykład na to znajdujemy w filmie  „Czekolada“  Lasse Hallströma. Widzimy tu postać purytańskiego burmistrza, który zaciekle zwalcza cielesne przyjemności (symbolizowane w filmie przez czekoladę), uważając je za dzieło szatana. I chociaż poniekąd ma rację, ponieważ zmysłowe pożądania pochodzą z planu lucyferycznego, to jednak pełna nienawiści i walki postawa, zaprowadzi nas na manowce (na końcu filmu burmistrz pada ofiarą tego, co tak bardzo nienawidził). Spychane w nieświadomość pragnienia, nie giną. Znajdują one swoje odbicie na planie astralnym. Tam rosną w siłę, zmieniając się w demony, które stają się tak potężne, że z nami wygrywają. Dlatego, w przypadku niektórych ludzi, rzucanie mięsa od razu, na siłę, nie ma sensu.Lepiej zrobić to krok po kroku aż nasze wibracje staną się na tyle wysokie, że ciało samo je odrzuci. Ważne jest tylko, aby nie oszukiwać samego siebie.

Fakt, że musimy jeść, jest przykładem naszej degeneracji. Spożywanie zarówno zwierząt jak i roślin jest aktywnością związaną z naszym „nieświętym“ stanem. Dlatego wegetarianin, weganin czy „surojadek“ nie jest wcale święty, jak to się niektórym osobom często wydaje. Niemniej jednak, ma on, w przeciwieństwie do człowieka, który je mięso, szansę na wyzwolenie się z Matriksa. Czyni mniejsze zło. Nie spożywa istot, które mają krew i duszę. „Ciało i krew nie wejdą do Królestwa Niebieskiego“. Gdy odrzucamy mięso, zwiększamy sobie możliwość zbudowania ciała duchowego, które utkane jest z subtelnych atomów a nie z materii. Gdy jemy ciała zwierząt nigdy nie odbudujemy ciała pierwotnej duszy i nigdy się nie wyzwolimy.
 

Przetransfigurowany człowiek staje się mikrokosmosem. Odbudowuje on swój pierwotny boski wehikuł,  który miał przed upadkiem. Takie ciało nie odżywia się już innymi istotami, siłę czerpie wprost od Ducha. Zanim jednak to osiągniemy, potrzebujemy jeść. Nie ma sensu przyspieszać tego procesu wymuszonym breatharianizmem. Najczęściej bowiem jest to praktyka, która prowadzi do wycieńczenia naszego ciała. Może nas również związywać z negatywnymi siłami astralnymi, przez co uwolnienie z Matriksa, stanie się dla nas jeszcze trudniejsze.

Analogicznie jest ze sferą seksualną. Ten obszar naszego życia, nie pochodzi ze Źródła. Jest to typowo matriksowa przyjemność. Jest ona jednak bardzo potężną energią, której większość z nas potrzebuje. Ma ona moc scalania związku dwojga kochających się ludzi. Równolegle z czynionym przez nas postępem na ścieżce transfiguracji, energia ta traci na sile aż w końcu zupełnie zanika. Jednak zanim to nastąpi jest ważna i potrzebna. Nie ma więc sensu na siłę uwalniać się od niej i wypierać swoje potrzeby. Ważne jest oczywiście aby seks szedł w parze z miłością i aby wystrzegac się perwersji, zdrad, itd.

Istotna jest dbałość o nasze myśli. Dbamy o ich wysokie wibracje w pierwszej kolejności poprzez czyste energetycznie pożywienie. Kto obserwuje siebie, ten wie, że w ciągu dnia różne myśli przychodzą nam do głowy. Niektóre z nich są naprawdę odrażające. Inne są po prostu nisko lub wysoko wibrujące. Gdy już do nas przyjdą ciemne, niskie mentalne energie, ważne jest, by w nie nie brnąć, nie zasilać ich, nie podążać ich tropem ale też  nie walczyć z nimi. Po prostu zauważyć, że przyszły i skierować swoją uwagę na to, co piękne, wzniosłe, radosne, pełne miłości, szlachetne, itd.

Im piękniejsze myśli, tym więcej światła w naszej krwi. Ezoteryczne szkoly wiedzą, że wszelkie energetyczne zmiany biorą swój początek właśnie w niej. I dlatego w legendach i baśniach mówi się o pakcie z diabłem, cyrografie podpisanym własną krwią. Człowiek zaprzedał „diabłu“ duszę i jest to wytrawione w jego krwi. Żyjemy z sił lucyferycznych, przez naszą miłość do materialnego świata, utaciliśmy swoją świętą duszę. Obecna dusza człowieka jest duszą dialektyczną a nie boską. Krew jest nośnikiem nieświętej duszy.

Nie przez przypadek w I części filmu „Matrix“, Cypher podczas rozmowy, w której zdradza Neo i Morfeusza, spożywa krwisty stek. Przypięczętowuje w ten sposób swój odwrót od duchowej ścieżki.
 

Cypher bardziej kocha iluzję niż Prawdę. Bardziej kocha swoje ego niż Boga. Dlatego wybiera pokarm, ktory złączy go wibracyjnie ze światem odbitym nieprawdziwym, z Mają, Matriksem. Gdy jemy mięso, nie mamy w sobie wystarczająco dużo światła, aby przejrzeć iluzję i gierki systemu. Pozostaniemy na zawsze niewolnikami własnych umysłow i popędów.

Oprócz mięsa, warto się również wystrzegać  alkoholu, papierosów, narkotyków, które bardzo obniżają  wibracje i zabrudzają ciało astralne. Niekorzystne jest także noszenie futer. Te ostatnie, podobnie jak nasze włosy, mają pewną zdolność przyciągania i wypromieniowywania. Gdy mamy na sobie futro, podłączamy się pod zwierzęce pole promieniowania.

Dla niektórych z nas nie będą to informacje, które przypadną osobowości do gustu. Ego może się zacząć buntować, ponieważ niełatwo jest zrezygnować z niektórych przyzwyczajeń czy uwolnić się spod wpływu uzależnienia.

Wyzwolenie z Matriksa nie jest łatwe. Wymaga  od nas wysiłku. To nie jest tak, jak nam powiedziano w kościele, że przyszedł Zbawiciel, który zgładził nasze grzechy i po krzyku. Została nam pokazana ścieżka prowadząca do wyzwolenia.  Każdy, kto chce wolności,  musi nią podążyć sam. Znać ścieżkę, jak wiemy,  to nie to samo, co kroczyć nią.

Jeżeli jednak tęsknota za wolnością jest naprawdę silna, nic nie będzie dla nas zbyt trudne. Mamy do pomocy potężne Żywe Gnostyczne Pole-Zion-Shamballę- Pole Braterstwa- Bodhisatwów, którzy przetarli szlaki. Od nich płynie do nas bezustannie pomoc do czasu zakończenia Ery Wodnika. Żyjemy w niezwykłych czasach. Nie zmarnujmy tej szansy. Stańmy się zmianą, którą chcemy widzieć w świecie i niech ta zmiana rozpocznie się od przemiany naszej krwi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Korzenie i skrzydła

KORZENIE I SKRZYDŁA Nasz świat przypomina ogromny kocioł pełen zupy. Gotujemy się od tysięcy lat w jej mętnych wodach, przesiąknięci wą...