poniedziałek, 4 marca 2013

CIEŃ





Cień


Chyba największym wyzwaniem, jakie stoi przed nami tu na Ziemi jest konfrontacja z własnym cieniem; rozpoznanie go, przyznanie się do niego, utulenie.
W cieniu skrywamy wszystko to, co nie jest społecznie akceptowane, co sprawia innym ból, co powoduje, że inni nas odrzucają. Kontaktujemy się z innymi i przybieramy maski: pełnych światła, uduchowionych, mądrych, opanowanych, pełnych miłości i wiedzy, silnych, itd. A w głębi naszej psychiki czai się ukryty ON: czarny, pokrętny, maluczki, pełen lęku i nienawiści-CIEŃ, MROK, straszna Buka ;)
Maski zapewniają nam Miłość, akceptację innych, bez której nie moglibyśmy żyć. Potrzebujemy nawzajem siebie i swojej Miłości, uwagi: niezauważani, niekochani, umieramy.
Wszystko byłoby super, gdybyśmy nie mieli cienia: łączyłyby nas sielankowe relacje z innymi, żylibyśmy w krainie wiecznej szczęśliwości, nie byłoby cierpienia, tarć, konfliktów, poczucia odrzucenia, walki, wojen. Chyba wszyscy o tym marzymy, tęsknimy do takiego pięknego, słodkiego świata.
Ale nie ma tak dobrze! Najpierw musimy sobie poradzić sami ze sobą, z cieniem, który rzucamy. Dopóki go nie rozświetlimy, dopóty kreować będziemy sobie swoje prywatne piekiełko.
Ale jak sobie poradzić z cieniem?
Hmmm...możemy np. udawać przed sobą i innymi, że nie ma w nas już mroku, że wszystko jest przepracowane, elegancko, super; ja już jestem na tak wysokim poziomie, taki dobry, świetlisty i pełen miłości, tylko inni mają problem ;)
Takie zaprzeczanie zapewnia nam dobre samopoczucie; przynajmniej na jakiś czas. Działa dopóty, dopóki upychane do szafy naszej podświadomości graty nie rozsadzą w końcu jej drzwi i wszystko nie gruchnie z hukiem o ziemię.
Cień ujawnia się najczęściej w naszych relacjach z innymi. Oto nagle w moim kanale odbioru pojawia się konflikt, pojawiają się ciężkie emocje, pojawiają się zarzuty, mocne słowa.
Ktoś ma do mnie pretensje, zarzuca mi jakieś straszne rzeczy, okazuje swoją dezaprobatę, ocenia, kieruje w moją stronę ciężkie, zawiesiste, pełne pretensji energie. I teraz albo wchodzę w poczucie winy, albo walczę, albo przyjmuję wszystko neutralnie, próbując nawiązać kontakt z sobą swoimi uczuciami, drugą osobą, przedstawiając jej swój punkt widzenia i wsłuchując się w jej odpowiedź.
Możemy też wcale nie być neutralni. Jeżeli czyjeś zachowanie nas rani, uważamy że jest niesprawiedliwe, rodzi się w środku bunt, złość, niepewność, agresja. I wtedy kluczem jest nawiązanie z tym ciężkim czymś w sobie kontaktu.
Pamiętajmy, że wszystko, co pojawia się w naszym świecie zewnętrznym, mamy w sobie. Przychodzi do mnie człowiek pełen pychy, zadufany w sobie, walczący- ja to widzę, to znaczy, że te aspekty są we mnie. Ja mam w sobie tą pychę, zadufanie w sobie, poczucie wyższości i walkę.
Tak, mam to w sobie. Nie jest to moja prawdziwa natura, a wkodowane na bazie trudnych doświadczeń przeświadczenia i programy myślowe. Mam je w sobie i nienawidzę ich do tego stopnia, że ukrywam je głęboko, żeby inni ich nie zobaczyli. Ale one wychodzą z cienia, jak duchy po zmroku na cmentarzu i buu! Straszą mnie. I myślę wtedy, że nie zasługuję na Miłość i szacunek, skoro one we mnie są. I cierpię. I walczę z innymi, usiłując im wmówić, że to oni, że to w nich ten cień, nie we mnie. A inni mówią, że to we mnie jest, że to ja jestem winna. I tak sobie milutko spędzamy razem czas. ;)
Chyba najwspanialszą sprawą, jaka może nam się przydarzyć jest umiejętność uczciwego spojrzenia na siebie, swój mrok i zaakceptowanie go. Akceptacja siebie całego, nawet wtedy gdy zachowałem się jak świnia.
W każdym zachowaniu tkwią dobre intencje, nawet w tym świńskim. Chociażby chęć ochrony siebie i zapewnienia sobie Miłości.
Wierzę w to, że my, ludzie potrafimy się dogadać, że potrafimy słuchać siebie nawzajem i widzieć w sobie Światło, Miłość i Dobro pomimo błędów, jakie popełniamy i mroku, który mamy w sobie, którego jeszcze sobie nie uświadomiliśmy.
Uświadamiam sobie mój mrok i w dalszym ciągu uważam, że jestem bardzo wartościowym człowiekiem.
Uświadamiam sobie mrok w Tobie i w dalszym ciągu uważam, że jesteś bardzo wartościowym człowiekiem.
Jestem. Jesteś. Jesteśmy. Jedność. Uczestniczymy razem w mroku i w Świetle. Rozświetlamy mrok swoją uczciwością wobec siebie samego i innych osób i tak budujemy wzajemne zaufanie, wyrozumiałość, miłość i akceptację.
Nie będziemy szczęśliwi dopóty dopóki nie pokochamy siebie i nie nauczymy się tworzyć ożywczych, pełnych miłości związków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Korzenie i skrzydła

KORZENIE I SKRZYDŁA Nasz świat przypomina ogromny kocioł pełen zupy. Gotujemy się od tysięcy lat w jej mętnych wodach, przesiąknięci wą...