poniedziałek, 2 lipca 2012

Schodami do Nieba (czyli codzienna praca nad sobą)

















Schodami do Nieba
(czyli codzienna praca nad sobą)

Emilka Wróblewska- Ćwiek

Wszystko, czego potrzebuję, by poznać Siebie, to przestać myśleć. Takie proste, zdawałoby się... Pstryk! wyłączyć gadającego stwora! Przestać utożsamiać się ze sobą i światem, który postrzegam za pomocą zmysłu wzroku. Umysł wie, że świat, który widzę to iluzja, potrafi napisać na ten temat długi elaborat, ale dopóki ta wiedza nie zostanie odkryta ciszą serca, Byciem, nie wiem nic. Dopóki myślę, dopóty będę cierpieć. Im wyższe wibracje, im więcej mam energii, tym myśli są piękniejsze, tym mniej cierpienia, tym łatwiej jest wejść w ciszę, by skontaktować się z tym bezmiarem przestrzeni, który jest we mnie.
Dbanie o wysoki poziom energii jest niezwykle istotne. Jest ono związane ze świadomym odżywianiem się. Jedną z podstawowych przyczyn, dla których brakuje nam energii to nieprawidłowe jedzenie. Gdy nie jemy świadomie i z wdzięcznością, mamy tendencje do przejadania się.

Ociężali, zmęczeni, tracimy energie na trawienie, jesteśmy rozdrażnieni i ego przejmuje kontrolę. Rezygnacja z mięsa to wymóg konieczny. Mięso zawiera w sobie wibracje udręczonych, pełnych lęku zwierząt.

Gdy wchłaniamy te energie w swoje ciało, stajemy się pełni agresji i choćbyśmy nie wiem jak się starali, nie przekroczymy pewnego pułapu wibracji. Im wyższe wibracje, tym bardziej zmieniają się żywieniowe upodobania ciała. Rezygnuje ono stopniowo z produktów pochodzenia zwierzęcego.

W dzisiejszych czasach zwierzęta, w tym krowy i drób są traktowane w okrutny sposób. Krowy mają bezustannie zapalenie wymion, są trzymane w boksach, w których jest tak mało miejsca, że nie mogą nawet usiąść.

Znamy badania wody, dokonane przez Masaru Emoto.

Mleko to w większości woda. Jaki może być energetyczny zapis w mleku, pochodzącym od torturowanego w ten sposób zwierzęcia? Czy spożywanie go sprzyja radosnemu, pełnemu szczęścia nastrojowi? Czy raczej przyczynia się do poczucia ciężkości, ospałości, złości, smutku, bezsilności, emocjonalnego bólu? To samo dotyczy jajek...Jak są traktowane kury w przemysłowych fermach nie będę pisać, bo nie jestem w stanie...Powiem tylko, że w bestialski. Dlatego tak wiele dzieci ma teraz alergie na jajka i mleko. Wyciągnijmy wnioski.
Zauważyłam, że gdy codziennie rano spożywam na śniadanie tzw. "zielonego shake'a", na którego przepisów mnóstwo można znaleźć w internecie, znika mi w ciągu dnia ochota na niezdrowe pokarmy. Zielony shake, jak sama nazwa wskazuje zawiera w sobie głównie zieleninę, jak np.: nać pietruszki, seler naciowy, młody szpinak, świeżą pokrzywę, ogórki, świeżą miętę, bazylię, brokuła, sałatę, itd. i jest bardzo bogaty w chlorofil, którego spożywanie jest bardzo ważne w procesie wzniesienia, ponieważ zawiera wysoko- wibracyjne światło słoneczne i pomaga nam przestawić się na praniczne odżywianie.
Drugim ważnym elementem jest krzem, którego mnóstwo znajdziemy w zielu skrzypu, owsa i pokrzywy.
Stałym punktem programu w mojej diecie jest napój probiotyczny Joy Day i probiotyczne otręby. Joy jest najsilniejszym w tej chwili probiotykiem na naszym rynku. Jest to niezwykły, cudowny wręcz napój, zawierający najwięcej korzystnych mikroorganizmow na mililitr ze wszystkich tego typu specyfików obecnie dostępnych w sprzedaży. Osoby, które go spożywają zdrowieją, często wychodzą z chorób, których nie mogły się pozbyć przez lata. Joy leczy problemy trawienne, alergie ( niezwykle skuteczny jest np. w przypadku alergii skórnych), bardzo pomaga w terapii nowotworów, cukrzycy, pomaga schudnąć, wyleczyć się z chorób stawów, przeróżnych guzów, chorób płuc, zwiększa niezwykle odporność, przez co jego spożywanie wskazane jest przy leczeniu wszystkich chorób. Zawiera zatem w sobie energię o wysokich częstotliwościach wibracji, z którą osoby go spożywające wchodzą w rezonans. Dlatego też Joy w wielu przypadkach pomaga usunąć przyczynę choroby, znajdującą się w psychice, czyli na planie energetycznym. Napój ten ma właściwości oczyszczające, antyutleniające, odżywcze. Dla osób pracujących z energiami cenna może być informacja, że człowiek może wejść we współpracę ze znajdującymi się w nim mikroorganizmami, mentalnie je zaprogramować na to, czego w danej chwili potrzebuje: uzdrowienie jakiegoś narządu, pomoc w oczyszczeniu się z jakichś myśli, czy emocji. Joy uspokaja, wycisza, wraz z witalnością wnosi w nasze życie radość. Gdy jemy coś niezdrowego, np. produkty zawierające cukier, dobrze jest napić się potem Joy Day'a, ponieważ znajdujące się w nim bakterie unieszkodliwią tę, mówiąc bez przesady, "truciznę". Jako ciekawostkę powiem tylko, że napój ten pomaga również pozbyć się świądu po ukąszeniu komara. Kolejna ciekawostka: kiedyś chciałam wyszorować kuchenkę i użyłam do tego celu specjalnego środka, który okazał się bardzo żrący i działający drażniąco na drogi oddechowe. Natychmiast więc polałam kuchenkę Joyem i toksyczne opary od razu przestały się ulatniać. Dodatkowo też napiłam się Joya, by zlikwidować podrażnienie dróg oddechowych. Oczywiście zadziałało błyskawicznie. Joy likwiduje również zgagę, pomaga na ból zęba- jest to mój przyjaciel, z którym nigdy się nie rozstaję ;))))
Mówię tu tyle o odżywianiu, ponieważ wraz z oddychaniem jest czynnikiem pomagającym nam utrzymać wysoki poziom energii w ciele. Świadome oddychanie pozwala nam dodatkowo skontaktować się z ciszą, Duchem, świadomością a tym samym uwolnić od ego. Obecnie jest wiele metod, opartych na oddechu, które ułatwiają nam codzienne funkcjonowanie. Jedną z nich, której nauczyła nas cudowna, pełna Światła Małgosia Soporowska, teraz opiszę.

Gdy masz jakiś problem, możesz wykonać następujące "ćwiczenie oddechowe", w skład którego wchodzą 4 oddechy:

1) Weź wdech, na wdechu powiedz w myślach: wdycham (tu określ, jaki masz problem: np. wdycham brak pieniędzy na rachunki, wdycham problem konfliktu z Kowalskim, problem braku miłości do siebie itd.)

2) Wydech: na wydechu pomyśl: wydycham zamartwianie się

3) Wdech, na wdechu pomyśl: wdycham kreatywne rozwiązania tego problemu. I tu uwaga! aby ćwiczenie zadziałało, konieczne jest wyzwolenie w tym momencie radości, tak jakby twój problem już został rozwiązany.

4) Wydech, pomyśl: wydycham zaufanie.

Oddychając świadomie w chwilach emocji i obserwując siebie, uwalniamy się od nawykowych reakcji ego. Każde "negatywne" uczucie, które pojawia się w naszej przestrzeni jest informacją o negatywnym programie, który jest obecny w naszym umyśle. Gdy czuję złość, zazdrość, irytację, smutek, przygnębienie, gdy mam doła z jakiegoś powodu, uczucie-boski posłaniec, przyniósł mi właśnie informację o tym, że mam zakodowane w głowie szkodliwe przeświadczenia, które sprawiają, że w danej sytuacji mój nastrój się obniża i że kreowana przeze mnie rzeczywistość nie jest taka, jakiej bym sobie na świadomym poziomie życzyła. I tak, np. w moim kanale odbioru pojawia się człowiek, który na mnie krzyczy. Obserwuję swoje odczucia. Oddycham.

Człowiek ten jest obrazem mnie samej. Jeżeli obserwuję siebie, bez wejścia w emocje, mam szansę odkryć, w jaki sposób ten człowiek odzwierciedla mi mnie samą. Kiedy ja krzyczę na siebie?

Kto we mnie, jaki aspekt uważa, że zasługuję na karę? Za każdym razem, gdy w mojej przestrzeni pojawia się trudny człowiek, ktoś, kto mnie np. drażni, jestem świadoma faktu, że nie chce mi on wyrządzić krzywdy a jedynie ukazać mi jakąś prawdę o obecnych we mnie zapisach, programach ego.

To ułatwia postrzeganie rzeczywistości z pozycji obserwatora i wdzięczność za wszystko, co pojawia się na mojej drodze. Jest to oczywiście nie na rękę mojemu ego, które uwielbia walkę, konflikty, obwinianie, ocenianie, zrzucanie odpowiedzialności za to, co się dzieje w moim świecie na „innych”.

Wchodząc w dramaty, oskarżając, przyjmując rolę „tego pokrzywdzonego”, niesłusznie potraktowanego przez innych- „złych” ego czuje się wspaniale. Czuje się wtedy silne, bo racja leży po jego stronie, to ono jest tym „dobrym”, prawym, szlachetnym, rozsądnym, gdy inni są głupi, źli, wredni, niesprawiedliwi, itd. „ Ja kontra ty”,” „my kontra wy”, to ulubione gierki ego. Walka, konflikt, poczucie oddzielenia. Aby się od tych programów uwolnić dobrze jest na początek zrezygnować z używania niektórych słów. Często mówimy np. „idę powalczyć z tymi porządkami”, „atakuj tego kotleta, młody!”, „walka z chorobą”, itp. wprowadzając tym samym w naszą przestrzeń energię niepokoju, konfliktu i agresji. „Idę posprzątać”, „jedz tego kotleta, młody”, „ uzdrawianie ciała”- te zdania brzmią neutralnie i pozbawione są ładunku emocjonalnego. Osądzanie : „cóż za paskudna pogoda”, „rozczarowałeś mnie”, „mężczyźni są egoistami” to kolejny przejaw wysławiania się bazującego na egotycznym sposobie postrzegania rzeczywistości.

Używając neutralnych stwierdzeń: „pada deszcz”, czy to w myślach, czy wyrażając się na zewnątrz, rozpracowujemy „rolę bycia ofiarą”, którą tak lubi ego. Obserwujemy przy tym swoje odczucia, tendencje ego do wchodzenia w dramaty, nie utożsamiając się z tym, wiedząc, że moje prawdziwe „Ja” jest ciszą, błogością, harmonią, świadomością Jedności”.

Gdy nie obserwujemy siebie, tego co czujemy, nie wyciągamy wniosków, bardzo łatwo wchodzimy w emocje. Emocja jest wytworem ego, wytworem umysłu.

To energia odczucia wprawiona w ruch poprzez propeller myśli. Na pewno nieraz doświadczyliśmy na własnej skórze, jak sami siebie nakręcaliśmy, np. w złości poprzez wymyślanie coraz to nowych argumentów i powodów, dla których „znajduję się w słusznym gniewie”. Uczucie to nie emocja.

Uczucie jest informacją, że jakiś program we mnie jest szkodliwy. Gdy obserwuję sytuację, w której się ono pojawiło, gdy obserwuję siebie, swoje myśli i tendencje umysłu, jak na dłoni mogę zobaczyć, co we mnie, jakie przeświadczenia domagają się uzdrowienia.

Gdy wchodzę w emocje, gdy się nimi napawam i nakręcam sama siebie, odbieram sobie szansę na doświadczanie swojej Jaźni, moje wibracje się obniżają, tracę energię. Czym innym jest ulżenie sobie poprzez jednorazowy krzyk, gdy emocje we mnie tak buzują, że już nie mogę wytrzymać a czym innym nakręcanie się.

Gdy już tyle się we mnie emocji nagromadziło, potrzebuję je uwolnić, ponieważ ich tłumienie jest bardzo szkodliwe i uderza w moje narządy wewnętrzne, szczególnie te odpowiedzialne za trawienie. Gdy sobie ulżę, krzyknę, wówczas pojawia się we mnie przestrzeń do tego, by dowiedzieć się, w jaki sposób stworzyłam sobie daną sytuację.

Gdy patrzę cały czas na świat z pozycji obserwatora, nie wchodzę w emocje, jednak dopóki jeszcze nie potrafimy być cały czas uważni, potrzebujemy radzić sobie inaczej, stopniowo dochodzić do stanu zrozumienia i wyciszenia. Ważne jest tylko, by nie używać wulgarnych słów i przekleństw, w celu ulżenia sobie. Słowa, takie jak: „k…” mają w sobie ogromny ładunek cierpienia, „pracują” na bardzo niskich wibracjach. Gdy je wypowiadamy zapraszamy w swoją przestrzeń energetyczne larwy, które pasożytują na naszych ciałach, są obecne w naszych domach, obniżając nasze wibracje, wnosząc chaos, sprawiając, że nic nam się nie udaje.
Larwy te uwielbiają również bałagan i brud, dlatego, aby nie zapraszać ich do swojego świata, potrzeba cały czas dbać o porządek i czystość wokół siebie. Sposobem na wyproszenie ich z naszych ciał i domów jest na planie fizycznym dbałość o higienę i czystość ciała i domu, zaprowadzenie porządków.

Na planie energetycznym zaś wypraszamy je w następujący sposób: Wykonujemy 4 oddechy z intencją pozbycia się energetycznych larw z naszej przestrzeni.

Następnie mówimy na głos stanowczym, pełnym mocy głosem, jednak bez złości: „Mocą mojego Jam Jest zarządzam, aby wszystkie energetyczne larwy opuściły przestrzeń mojego ciała i domu”.

Bierzemy wdech, wydychając wypinamy brzuch. Gdy już całe powietrze zostało wypuszczone- brzuch jest wypięty, na bezdechu go wciągamy i szybko, gwałtownie wypinamy, jakbyśmy chcieli tym ruchem wyprzeć, wyrzucić coś z naszego ciała.
Codzienna dbałość o swoje wibracje, swoją energetyczną kondycję i czystość sprawia, że każdego dnia coraz bardziej zbliżamy się do oświecenia, odkrycia, kim jesteśmy naprawdę. Każdy w swej istocie jest dobry, niewinny, czysty. Odkrycie tej niewinności jest kluczowe; bez tego nie nawiążemy kontaktu z Wyższym Ja.

Dopóki nosimy w sobie poczucie winy, dopóty nasza szyszynka będzie wytwarzać enzymy blokujące nasz kontakt z wewnętrzną Istotą JAM JEST. Poczucie winy jest powodowane naszą decyzją. Jako małe dzieci, zdecydowaliśmy się wpuścić je w siebie pod naporem, presją kogoś z naszego otoczenia. Popełniliśmy jakiś błąd i ktoś nam powiedział, że jesteśmy źli, a my w to uwierzyliśmy. To przeświadczenie może być w nas wpisane na bardzo głębokim poziomie: „jestem zły”. Za każdym razem, gdy popełnimy błąd, odzywa się w nas wtedy poczucie winy. Jednak za każdym razem to my decydujemy, czy chcemy je nadal w sobie pielęgnować. Poczucie winy to wyparcie się samego siebie, rezygnacją z ochrony samego siebie, „oddaniem się w ręce kata”.

Otoczenie oczekuje ode mnie, żebym się czuła winna i ja to robię, bo tak się według uznanych powszechnie norm zachowuje „dobry” człowiek. Nie chcę utracić sympatii, nie chcę doświadczyć odrzucenia, więc tańczę, jak mi grają. Obarczają mnie winą a ja to w siebie wpuszczam.

Poczucie winy jest równoznaczne na bardzo podstawowym, głębokim poziomie z brakiem poczucia własnej wartości. Każdy z nas jest bezcenny. Gdy mamy poczucie winy zaprzeczamy temu, zaprzeczamy własnej naturze, zaprzeczamy swojej boskości. W wielu domach „przyznanie się do winy”, „poczucie winy”, „kajanie się” było wręcz obowiązkiem. Tymczasem jest odwrotnie! Naszym obowiązkiem, obowiązkiem! jako istot rozwijających się duchowo, jest uwolnienie się od winy. Stanie za sobą murem bez względu na to, czyją miłość możemy stracić. Gdy zrobimy to dla siebie, odkryjemy, że niczego nie tracimy, a wręcz przeciwnie, zyskujemy szacunek i wolność. A co najważniejsze otwieramy sobie drogę do kontaktu z Jaźnią. Ego kocha winę, uwielbia nas dręczyć, pławić się w tych niskich wibracjach. Potrzebujemy zmienić wówczas energię na radosną i lekką, uznać świętość swojej istoty, dać sobie prawo do błędu. Rozgrzeszyć się słowami: „próbowałem coś odkryć nowego ale ta uliczka okazała się ślepa”.
Oto garść wskazówek, które mogą nam pomóc na naszej ścieżce do Nieba, czyli do odkrycia swojej prawdziwej natury, znajdującej się poza przestrzenią myśli, w ciszy. Jam Jest. Namaste :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Korzenie i skrzydła

KORZENIE I SKRZYDŁA Nasz świat przypomina ogromny kocioł pełen zupy. Gotujemy się od tysięcy lat w jej mętnych wodach, przesiąknięci wą...