środa, 25 kwietnia 2012

WYJŚCIE Z DUALIZMU- CZ.2







Wyjście z Dualizmu

Powrót Do Jedności

Emilka Wróblewska-Ćwiek



Wyjście z dualizmu to bardzo głęboki temat, wymagający dokonania radykalnych zmian, jeżeli chodzi o postrzeganie rzeczywistości. Dotyczy on niemal wszystkich spraw w naszym życiu i prowadzi do oświecenia. OŚWIECONY CZŁOWIEK NIE OPOWIADA SIĘ ANI PO STRONIE ŚWIATŁA, ANI CIEMNOŚCI; ma świadomość Jedności. Kluczem do osiągnięcia tej wolności jest neutralność a do osiągnięcia neutralności wiedza. Świat zewnętrzny jest tylko projekcją naszego wnętrza i dlatego wszystko, czego doświadczamy od innych ludzi, jest tylko odbiciem tego, jak sami siebie traktujemy i co nam w duszy gra. Dlatego też jest wiele głębi w powiedzeniu "jeżeli chcesz uzdrowić świat, uzdrów samego siebie". Świat zewnętrzny to iluzja, wszystko płynie z wnętrza, podział na zewnętrzne i wewnętrzne to ułuda. JEDNOŚĆ!

Nasza rzeczywistość postrzegana zmysłami jest projekcją znajdującego się pod powierzchnią zjawisk wewnętrznego świata. Ten wewnętrzny świat to pole kwantowe, energia spajająca wszystko na niewidzialnym poziomie. Naukowcy porównują je do kobierca, utkanego ze świetlistych wzorców energetycznych, które dają początek wszystkim materialnym formom w naszym świecie. My, ludzie jesteśmy oczywiście, integralną częścią owego kobierca. Bezustannie go tkamy mocą naszych intencji, emocji, myśli, działań i pragnień, które przesuwają, skręcają, fałdują lub plączą jego strukturę. Każde nasze posunięcie ma wpływ na całość wszechświata, na wygląd całego kobierca. Kobierzec ten to Boska Matryca, stanowiąca wzorzec istnienia i funkcjonowania naszej rzeczywistości. Obecne w Boskiej Matrycy wzorce utkane są według zasad Świętej Geometrii, która kieruje się zasadami fraktalności i złotej proporcji, bazującej na liczbie Phi. Zasada fraktalności to ZASADA SAMOPODOBIEŃSTWA, która mówi, że mniejszy element składający się na jakąś całość jest podobny do większych elementów, zawierających w sobie ten mniejszy element. Można to przyrównać do rosyjskich matrioszek różnej wielkości, które wkłada się jedna w drugą. Są one takie same, różnią się jedynie wielkością.  I tak samo nasz wszechświat zbudowany jest z podobnych do siebie elementów, które różnią się wielkością, jednak proporcja składających się na owe elementy części, pozostaje stała i jest opisana liczbą Phi.  Gdy pozostajemy w stanie błogości, gdy odczuwamy Miłość, dźwięk wydawany przez bicie naszego serca tworzy harmoniczną kaskadę fal, widoczną na urządzeniu pomiarowym (Heart Tuner), w której to kaskadzie odległości między składowymi harmonicznymi (dźwięku serca) oscylującą wokół liczby Phi. Okazuje się, że ludzkie uczucia można przedstawić w sposób liczbowy i graficzny. Jak wynika z badań, kształt uczucia miłości  jest ściśle skorelowany z liczbą Phi = 1,618...Częstotliwość, z jaką bije nasze serce ma wpływ na splatanie się DNA. Im bardziej dostrojeni jesteśmy do swojego serca, tym piękniejszy jest wytwarzany przez nie dźwięk i tym bardziej harmonijnie splata się nasze DNA, wytwarzając wokół nas toroidalne pole, będące jednym z wzorów Świętej Geometrii. Budowa torusa jest fraktalnym odzwierciedleniem budowy naszego wszechświata. Powstaje morficzny rezonans, który dzięki zasadzie Samopodobieństwa umożliwia naszym duszom podróżowanie po wszechświecie, odbywanie podróży do gwiazd,  międzywymiarowe wędrówki,  słowem umożliwia odczucie pierwotnej Jedni.

Od nas samych, od wzięcia odpowiedzialności za siebie, swoje odczucia, emocje, kroki na ścieżce, zależy, czy dostrojeni będziemy do Świętej Jedności wyrażającej się Boską Matrycą Światła, czy też kroczyć będziemy drogą ego, która nas rozstraja, zaburza nasze funkcjonowanie, powoduje depresje, choroby, nieszczęśliwe wypadki, itd.  Ten naukowy wstęp miał za zadanie unaocznić nam fakt, że w rezultacie stanowimy Jedność z Całością Stworzenia.. Pojmowana przez nas dualistycznie rzeczywistość jest skutkiem  zaprogramowania NASZYCH UMYSŁÓW, które miało miejsce na Atlantydzie i było związane z eksperymentem Wolnej Woli.  Jak pisze Ewa May we wspaniałym artykule, zatytułowanym „Boska Matryca” : „ Kiedyś, bardzo dawno temu, w czasie, a raczej na poziomie rozwoju świadomości wymiaru 6-tego i 7-ego , czyli trzeciego oka i szyszynki (o tak, ludzkość znajdowała się już kiedyś na tym poziomie rozwoju), doskonałość Boskiej Matrycy Światła została zniekształcona. Dokonały tego istoty bardzo zaawansowane w rozwoju, będące bardzo blisko Boga. Znały one boskie prawa istnienia Matrycy Światła, a były niezależne od czasu, przestrzeni i przemijania. Władały prawie wszystkimi narzędziami stwórczymi Boga, prócz jednego - nie mogły władać manifestacją boskiego ducha i jego potęgą czyli energią miłości, która ma swe źródło w boskim sercu. Miłość jest największą potęgą we Wszechświecie: uzdrawia, porządkuje, oczyszcza, daje życie, aktywuje natychmiastowy rozkwit i sama w sobie jest najczystszym światłem duchowym. Te istoty postanowiły zrobić eksperyment i odstąpić od uczestnictwa w Wyższej Woli i nieustannej synchronii, w której nie było miejsca na ich indywidualne pomysły i działania. Postanowiły sprawdzić, co się stanie z doskonałą Matrycą Światła i z nimi, po zastosowaniu eksperymentu "wolna wola". W tym dokładnie momencie pojawiło się ego i jego wola w miejsce boskiej. Ta niższa wola stworzyła nową matrycę - rzeczywistość inną niż boska. Poprzez połączenia wszystkiego ze wszystkim, intencja tych istot zaistniała jednocześnie wszędzie i powstał dodatkowy wymiar: wolnej woli. To były narodziny matrycy ego, wirusa w doskonałym programie Boskiej Matrycy Światła. Dokładnie jak w komputerze zmienił on sprawnie działające programy, niczym rak, który niszczy idealnie funkcjonujący organizm.”  Ta nowa matryca spowodowała zapomnienie, kim jesteśmy w swej istocie. Zapomnieliśmy o energetycznej siatce utkanej z kwantowo- duchowego światła i o tym, że wpływamy na nią myślami, emocjami i działaniem, przyciągając do siebie na zasadzie wibracyjnego  rezonansu wszystko, co nas spotyka. Rzeczywistość, której doświadczam, smakuję, dotykam, jest odzwierciedleniem mojego wnętrza. Każdy człowiek, który pojawia się na mojej ścieżce jest odzwierciedleniem uzdrowionego, bądź nie (czytaj dostrojonego do Matrycy Światła bądź Matrycy ego) aspektu mnie samej. Jestem wszystkim. Naukowcy odkrywają, że na kwantowym poziomie zanika granica pomiędzy mną a światem, który obserwuję, pomiędzy mną a…Bogiem. Wszystko jest Jednym Świętym Jam Jest, które weszło do gabinetu luster i przegląda się w znajdujących się tam zwierciadłach.. Obserwuje swoje wierne i zniekształcone odbicia.



Patrząc dualistycznie, stwierdzimy, że Matryca Światła jest  „cacy” a Matryca ego „be”. Patrząc sercem odkryjemy, że obydwie są potrzebne. Umożliwiły Bogu samopoznanie, umożliwiły doświadczenie, przygodę.  BEZ GRY CIEMNOŚCI I ŚWIATŁA NIE NARODZIŁABY SIĘ MIŁOŚĆ BEZWARUNKOWA. Znajdujemy się obecnie na etapie powrotu do Boskiej Matrycy. Dokonujemy tego nie poprzez potępienie ego, a poprzez uznanie jego wartości i rozpuszczenie go Światłem Miłości.

W wyższych wymiarach wychodzimy z dualności traktującej biegunowe siły jako swoje przeciwieństwa. Obecnie wychodzimy z trójwymiarowej rzeczywistości, dostrojonej do poziomu czakry splotu słonecznego, związanej z emocjami. Wychodzimy z niej otwierając drzwi serca, wkraczając w świętą przestrzeń czwartej czakry i tym samym dostrajając się do czwartego wymiaru rzeczywistości. Emocje działające w oparciu o umysł nie są zdolne do Rozumienia. Pojawia się ono o poziom wyżej, w  przestrzeni współpracującego ze Świętym Umysłem, Świadomością, Duchem,  Serca. Czakra Serca łączy ze sobą wibracje trzech dolnych czakr i trzech górnych. Wnosi Prawdę Niebios do ziemskiej trójwymiarowej rzeczywistości. Dostraja matrycę ego do Boskiej Matrycy Światła i wreszcie mocą Miłości spaja przeciwieństwa, łączy to, co podzielił umysł.

Codziennie doświadczamy aspektów Boskiej Matrycy i Matrycy ego. To, co nas spotyka uzależnione jest od tego, co w nas uzdrowione i co potrzebuje uzdrowienia. Nasz świat zbudowany jest na zasadzie lustra. Oznacza to, że NASZ ŚWIAT NIE MOŻE OBDARZYĆ NAS MIŁOŚCIĄ; może ją co najwyżej ODZWIERCIEDLIĆ.  Jeżeli Twoje wnętrze wypełnione jest Miłością, będziesz jej na każdym kroku doświadczał. Jeżeli nie kochasz siebie, obecni w Twoim życiu ludzie dadzą Ci to odczuć poprzez sposób, w jaki Cię traktują. Jeżeli pozostajemy z kimś w związku, mamy okazję poprzez obserwowanie swoich odczuć w stosunku do partnera oraz tego, jak on się do nas odnosi, rozpoznać swój poziom miłości do siebie. Nauczeni dualistycznego spojrzenia na rzeczywistość dzielimy ludzi na katów i ofiary, potępiając tych pierwszych, współczując drugim. Nauczeni jesteśmy, że tym drugim trzeba natychmiast spieszyć z pomocą, bo tak postępuje DOBRY CZŁOWIEK.

Są to nasze trójwymiarowe, bazujące na emocjach programy, które niekoniecznie mają związek z prawdą Serca. Jak wiadomo, na poziomie dusz, umawiamy się między sobą na przeróżne doświadczenia w trójwymiarowej rzeczywistości, które przyczynią się do naszego rozwoju.

 Pewnego razu moja przyjaciółka opowiadała mi o znajomej nam kobiecie w średnim wieku, która miała dużo młodszego od siebie partnera. Mężczyzna ten ciągle potrzebował potwierdzenia swojej atrakcyjności, co wyrażał poprzez podrywanie każdej napotkanej na swej ścieżce kobiety.  Co łatwe do przewidzenia, jego partnerka czuła się z tym strasznie: poniżona, odrzucona, ośmieszona, itd. Pierwszy mój odruch  wiązał się z głębokim współczuciem dla tej kobiety. Czułam ją jak siostrę i bardzo było mi jej szkoda. Jednocześnie, czułam złość na jej niedojrzałego partnera.  Tego wieczoru usiadłam do medytacji. Myśli samoczynnie pobiegły w kierunku tej pary. Gdy oddychałam spokojnie, nagle napłynęły takie myśli: twoje współczucie jest uwłaczające dla tej kobiety, która jest potężnym Twórcą swojej rzeczywistości. Postrzegając ją jako ofiarę, wzmacniasz w niej ten program, wysyłasz jej  myślokształty o niskich wibracjach. Zasilasz jej problem Człowiek kierujący się sercem czuje cichą radość związaną z faktu, że każdy doświadcza tego, co jest mu aktualnie potrzebne w rozwoju. Tak więc, zamiast współczuć, raduj się. Wysyłaj tej kobiecie wibracje radości, że doświadczenie, w którym się znajduje, pomaga jej w pokochaniu siebie, zrozumieniu swej Boskości, przybliża ją do Boga. Myśl o niej, że jest potężna i mądra. Ufaj, że wewnętrzna mądrość nakieruje ją na Ścieżkę Miłości i pozwoli odkryć, że jest w istocie przepiękną Boginią. Zobacz jej wspaniałego partnera, który z miłości podjął się roli podrywacza, by ją czegoś nauczyć.  Odczuwaj dla niego wdzięczność. Takie nastawienie, taka energia pozwala na transformację. Człowiek serca nie potępia „kata”. Widzi, że „kat” i „ofiara” pracują na jednym programie, są dwiema twarzami jednego nieuzdrowionego aspektu.  Często cierpienie kata, zadanie, którego się na wyższym planie podjął jest dużo trudniejsze od roli ofiary. Każdy kat skazuje się na bycie ofiarą. Ofiara bardzo łatwo zmienia się w kata. Kat jest ofiarą obecnego w nim braku miłości”  Te słowa zmieniły mój punkt widzenia. Przyjrzałam się sobie i swoim ranom, które odezwały się, gdy słuchałam  opowieści o tej kobiecie i jej partnerze. Moja zraniona kobiecość dała o sobie znać. Potrzebowałam zobaczyć, jak wielką, piękną i wspaniałą Boginią jestem. Żadne działania z zewnątrz nie są w stanie wyprowadzić mnie z równowagi, zaburzyć mojej harmonii ze wszystkim, co istnieje. Taki prezent niosła dla mnie rozmowa z przyjaciółką i odczucia związane z doświadczeniem tej kobiety.  Jakże różni się ta mądrość od tego, co na co dzień praktykujemy.

Bardzo często, gdy czujemy się skrzywdzeni, użalamy się nad sobą, opowiadając o swym nieszczęściu każdej napotkanej osobie, która tylko chce nas słuchać. Swoimi opowieściami zamęczamy innych i ściągamy z nich energię. Nie mówię tu oczywiście o zwierzeniu się przyjaciołom z tego, co nam leży na sercu, w celu poczucia ulgi. Takie otwieranie się przed drugim człowiekiem, czy grupą osób, które nas kochają, powoduje zbliżenie się, wzmacnia więź, powoduje, że czujemy Jedność, ponieważ możemy ujrzeć, jak bardzo jesteśmy do siebie podobni. Czujemy się otuleni miłością i wszystkie problemy się rozpuszczają. Tak więc, nie mówię tu o tym. Mówię tu o cierpiętnictwie, upajaniu się swoim bólem i rolą ofiary. Ego uwielbia cierpieć, bo to zapewnia mu oddzielenie od Całości, odrębność. Ego może nam tak zamydlić oczy, że pozostajemy w błędnym kole cierpienia i w pewnym sensie nam to odpowiada. Ponieważ nasz świat współczuje ofiarom, gloryfikuje ofiary, mamy zapewniony stały dopływ energii od „dobrych” ludzi. Zyskujemy energię ale cena, którą za nią płacimy jest bardzo wysoka. Jak się możemy domyślić, „dobrzy”, współczujący ludzie, działają po pierwsze na szkodę sobie, ponieważ pozwalają ograbić się z energii, a po drugie nieświadomie przyczyniają się do wzmocnienia cierpienia osoby, którą zasilają. Współczując, utwierdzają daną osobę w programie „ofiary”. Nie oznacza to, że mamy być niewrażliwi na cierpienie innych. Wejście w serce oznacza PEŁNĄ WRAŻLIWOŚCI NEUTRALNOŚĆ. Odczuwam drugą osobę, ale nie uruchamiam EMOCJI WSPÓŁCZUCIA. Jestem empatyczna a w moim sercu cicho śpiewa radość, że ta osoba, ten aspekt mnie, znajduje się w tak pouczającym, wzbogacającym Całość doświadczeniu. W każdym potrafię dojrzeć Boga, który się przebrał za człowieka i doświadcza tego, co jest mu w danej chwili potrzebne. Potrzebuje doświadczyć cierpienia, ok. Wysyłam mu pełne szacunku i akceptacji  myśli.   Jeżeli w moim kanale odbioru pojawia się cierpiąca osoba, osoba pełna złości, krzywdzone dziecko, itp., jeżeli to, co widzę sprawia mi ból, oznacza to, że przyciągnęłam do swojego świata, swoje nieuzdrowione aspekty. Moim zadaniem jest teraz WYSŁANIE ENERGII, UTULENIE, UKOCHANIE tych aspektów MNIE SAMEJ a nie to, co w takich przypadkach najczęściej robimy, WYSŁANIE ENERGII DRUGIEJ OSOBIE . Co innego, gdy ta osoba sama prosi o wysłanie jej energii , czy  o pomoc.  Nie proszeni, nie pomagajmy jednak innym ludziom, bo odbierzemy tego negatywne skutki. (oczywiście nie mówię tu o wypadkach, których jesteśmy świadkami, jak zawał serca, czy omdlenie, itd. Wiadomo, że tu pomoc jest potrzebna!) Nie mówię tu również o zwierzętach, którym trzeba udzielać zawsze pomocy, gdy są w potrzebie.

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Jadę samochodem i widzę stojącą przy drodze kobietę lekkich obyczajów. Czuję w splocie słonecznym ścisk, bardzo mi szkoda, że  w ten sposób musi zarabiać na życie. Wysyłam jej więc energię Światła i Miłości, by pomóc jej zmienić swoje życie. I niestety, ale ingeruję w tę kobietę i jej życie, jej wybór. Uważam, że moja droga jest lepsza, nie zdaję sobie sprawy z przyczyn, które złożyły się na to, kim jest. Być może ta praca sprawia jej przyjemność. Być może jej dusza wybrała sobie to doświadczenie, by coś zrozumieć lub oczyścić karmę. Swoją energią, współczuciem ingeruję w nią i przyciągam do siebie doświadczenie, w którym ktoś zaingeruje we mnie. Tak działa prawo lustra. Przyciągasz to, co sam dajesz.

Każdy osąd drugiego człowieka, każda wysłana oceniająca myśl jest ingerencją i brakiem zrozumienia. Jest zakorzenionym w dualizmie postrzeganiem. Współczucie (nie mylić z empatią)  jest ingerencją, jest oceną. Empatia jest bierna, mogę odczuwać czyjś ból i czuć w sercu świętą radość (co nie jest oczywiście równoznaczne z uciechą czerpaną z czyjegoś nieszczęścia :D). Współczucie to działanie w oparciu o emocje. Działaniem jest wysyłanie energii, zasilanie kogoś, kto się bez przerwy nad sobą użala, nie dokonując w swoim życiu żadnych zmian. Zasilamy wtedy programy matrycy ego, co oddala nas od Boga i Jedności. Największą pomocą, jaką możemy zaoferować temu pełnemu cierpienia światu jest całkowite dostrojenie się do Matrycy Światła. Światło niesie w sobie informacje, na które inni podświadomie reagują. Pełen Światła człowiek emanuje swoją energią i poprzez samo BYCIE zmienia wzorce energetyczne znajdujących się w jego polu istot. Jeżeli w twojej rzeczywistości pojawia się coś, ktoś, kto Cię rani, okaż na wewnętrznym poziomie wdzięczność i uzdrów siebie. To jest droga Pracowników Światła.

Jeżeli widzę piękno w drugiej osobie, oznacza to, że ja mam w sobie piękno i że ta osoba sama w sobie zobaczyła piękno.  Na tym polega prawda Jedności.

Nasze dualistyczne postrzeganie charakteryzują trzy cechy:

1)        Emocjonalna niestabilność: przechodzenie od radości do smutku, od łagodności do gniewu, od wybaczenia do zemsty, od frustracji do entuzjazmu.

2)       Wielka zależność emocjonalna od świata zewnętrznego; przykładanie wielkiej wagi do opinii innych ludzi, szukanie akceptacji na zewnątrz, spełnianie oczekiwań innych, zamiast koncentracji na swym wnętrzu i świadomości, że Jam Jest najwyższym Autorytetem w moim świecie.

3)       Skłonność do oceny. Poczucie bezpieczeństwa czerpane z klasyfikowania zjawisk na te dobre i te złe. Ocenianie siebie, programy z Matrycy Ego.

Wchodźmy jak najczęściej w ciszę. Wszystko, czego szukamy, znajduje się w naszym sercu. Nasze emocje mają wpływ na DNA, powodują, że splatanie się jego wstęg przebiega nieharmonijnie, dostrajając nas do matrycy ego. Cisza i błogość Serca łączą nas ze Stwórcą, z Całością.  Jesteśmy połączeni zarówno z matrycą ego, jak i Boską Matrycą, która jest polem nieskończonych możliwości. Wyłaniają się one mocą naszej woli z tej oceanicznej Jedni.  Istnieje metoda pomagania sobie i innym poprzez pobieranie z  pola tych potencjałów, które są nam akurat potrzebne. Np. jestem chory, potrzebuję wyzdrowieć. Wiem, że w polu nieskończonych możliwości, w Boskiej Matrycy, znajduje się wszystko, czego potrzebuję. Wykonuję więc cztery oddechy (4 jest liczbą Nowej Energii, Nowej Świadomości). Na wdechu pobieram dany potencjał (np. zdrowia)  z pola, na wydechu wprowadzam go do swojej rzeczywistości. I tak cztery razy. Możemy w ten sposób wysyłać energię innym, ale tylko wtedy, gdy poproszą. Gdy widzę na ulicy dziecko, na które bardzo krzyczy mama, czuję jego smutek i ból, wysyłam SWOJEMU SKRZYWDZONEMU DZIECKU wszelkie potencjały, które są mu w danej chwili potrzebne. Obraz dziecka i mój ból to informacja o nieuzdrowionej części mnie samej.

I na koniec podam wspaniałą metodę kreowania rzeczywistości, opracowaną przez Ewę May, którą opisuje ona we wspomnianym już przeze mnie artykule „ Boska Matryca”.



„Aby skontaktować się z Boską Matrycą Światła, z Boskim Duchem, czującym nas, słyszącym i spełniającym nasze życzenia, prośby i marzenia, należy spełnić kilka warunków.

 Po wielu studiach na ten temat i praktykowaniu kluczy kreacji przekonałam się jak proste są mechanizmy funkcjonowania Boskiej Matrycy, komunikowania się z nią i odzwierciedlania naszych modlitw, próśb i intencji.



Oto 9 kroków komunikacji z Boską Matrycą Światła:

 1.należy znaleźć się w miejscu spokojnym, harmonijnym, czystym i uzyskać spokój umysłu,

 2.nawiązać kontakt ze swoim sercem i aktywować dobre uczucia,

 3.najpierw wyrazić podziw i miłość dla Boga/ Natury/Absolutu,

 4.potem wyrazić wdzięczność za dar życia, za codzienne cuda, opiekę i możliwości rozwoju,

 5.wyrazić swe życzenie/marzenie/cel jako prośbę krótkimi, rytmicznymi zdaniami,

 6.wyrazić swe życzenie/marzenie/cel jako wizję spełnionego rezultatu,

 7.wyrazić to jeszcze raz słowami w trybie dokonanym, jakby już zaistniało,

 8.wyrazić żarliwą wiarę w urzeczywistnienie zgodne z najwyższym dobrem,

 9.podziękować wielokrotnie i szczerze, z głębi wdzięcznego serca.



Te 9 kroków można ująć krócej jako 6 zasad komunikacji z Boską Matrycą:

 1.wejście w stan alfa lub głębiej,

 2.jasno sformułowana myśl, życzenie,

 3.pozytywne uczucia płynące z czakry serca,

 4.koncentracja na wizji rezultatu,

 5.wiara w spełnienie, ufność że się już dokonało,

 6.wyrażanie wdzięczności, podziękowanie.”



Jam Jest pełną działalnością i Mocą, wspierającą każdą rzecz twórczą, której chcę.

„Jam Jest częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie dobro czyni”- pamiętajmy o tym . Z czystymi intencjami, rękami działającymi w rytm melodii Serca, powrócimy do Boskiej Matrycy, do Jedni J <3

8 komentarzy:

  1. Bardzo wartościowe przesłanie kochana Emilko. Dziękuję z serca <3
    Iwona G.

    OdpowiedzUsuń
  2. Emilko Wspaniale ,dziękuje serduszko :*...czytałam jednym tchem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Emilko wspaniale ...dziekuję Ci serduszko :* Czytałam jednym tchem :) Iwona K.

    OdpowiedzUsuń
  4. Możemy sobie podać ręce, piszemy o tym samym w różnej formie...
    Zapraszam: http://tamar102.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam piękne to przesłanie dużo mi rozjasnilo bardzo dużo dziękuje i przytulam cieplutko Monika.


    OdpowiedzUsuń

Korzenie i skrzydła

KORZENIE I SKRZYDŁA Nasz świat przypomina ogromny kocioł pełen zupy. Gotujemy się od tysięcy lat w jej mętnych wodach, przesiąknięci wą...